Rzadko kiedy sięgam po thriller psychologiczny z taką czystą, wręcz dziecięcą ciekawością, ale przy powieści „Pani domu” autorstwa Natalie Barelli coś po prostu zadziałało od pierwszego wejrzenia na okładkę i przeczytania opisu. I powiem Wam szczerze, absolutnie bez ogródek i bez żadnego akademickiego nadęcia czy zbędnego teoretyzowania: to było moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale wiem na pewno, że pozostanie ono w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze.
Jeśli szukacie książki, która wciągnie Was bez reszty, sprawi, że zapomnicie o Bożym świecie, a Wasza herbata wystygnie nim zorientujecie się, że minęły trzy godziny – trafiliście pod właściwy adres. Natalie Barelli stworzyła historię, która rozgrzewa nasze emocje z każdą kolejną przekładaną stroną.
Fabuła skupia się na Jodie – kobiecie, która od zawsze miała jedno proste, a dla wielu być może niepopularne marzenie: chciała po prostu zostać gospodynią domową, wieść spokojne życie i cieszyć się domowym ogniskiem. Los wydaje się do niej uśmiechać, gdy po burzliwym, wręcz romantycznym romansie poślubia cenionego i znanego psychologa, dr. Roya Daviesa. Jodie wkracza w świat wyższych sfer i wprowadza się do zachwycającego, idealnego domu w samej kolebce luksusu – Beverly Hills.
Wszystko brzmi jak klasyczny happy end, prawda? Nic z tych rzeczy! Bajka ma wyjątkowo krótką datę ważności, a piękna fasada rezydencji bardzo szybko zaczyna pękać. Roy okazuje się chłodny, wycofany i nieprzenikniony, jego bogaci przyjaciele patrzą na Jodie z góry, widząc w niej jedynie młodą łowczynię fortuny, a w kątach eleganckiego domu wciąż krąży duch zmarłej w tajemniczych okolicznościach pierwszej żony Roya – Deborah.
Kiedy Jodie zaczyna odkrywać niepokojące fakty z przeszłości – między innymi to, że przed śmiercią Deborah całkowicie odizolowała się od świata i stała się samotniczką – w jej głowie zapala się czerwona lampka. Powoli, lecz nieubłaganie dociera do niej, że to sam Roy mógł doprowadzić swoją pierwszą żonę do takiego stanu. Im mocniej nasza bohaterka grzebie w życiorysie swojego idealnego męża, tym mroczniejszy, bardziej przerażający obraz z niego wyłazi. Obraz człowieka ogarniętego obsesją, maniakalną potrzebą kontroli i zakłamaniem.
Jodie czuje, że Roy miał bezpośredni związek ze śmiercią Deborah i doskonale wie, co powinna w tej sytuacji zrobić – iść prosto na policję. Ale tu pojawia się potężny mur: powiadomienie stróżów prawa wymagałoby od niej ujawnienia własnej, bardzo mrocznej tajemnicy. Tajemnicy, która w ułamku sekundy mogłaby zniszczyć całe jej dotychczasowe życie.
Jednak Jodie to nie jest potulna baranka, która potulnie czeka na egzekucję. Prawda o dr. Daviesie okazuje się o wiele gorsza, niż cokolwiek, co Jodie mogła sobie chociażby wyobrazić. Uwięziona w luksusowej klatce zbudowanej z cynicznych kłamstw, zaczyna wyścig z czasem. Musi znaleźć sposób na ucieczkę, zanim sama podzieli los Deborah i stanie się kolejną „idealną żoną”, o której świat postanowił zapomnieć.
Muszę z pełną mocą docenić kreatywność autorki w konstruowaniu całej tej historii. Natalie Barelli zaprasza nas do prawdziwej czytelniczej uczty, w której żaden element nie jest przypadkowy. Nie ma tu miejsca na nudę, lanie wody czy zbędne opisowe zapychacze. Każdy rozdział, każde zdanie i każdy zwrot akcji zostały przemyślane tak, by maksymalnie przykuć naszą uwagę i wywołać dreszcz na plecach.
Styl, narracja oraz sposób budowania historii przez autorkę po prostu zasługują na najwyższe uznanie. Barelli pisze w sposób niezwykle lekki, a zarazem duszny i gęsty od napięcia. Potrafi idealnie żonglować perspektywą, serwując nam niedomówienia i subtelne podpowiedzi, które zamiast wyjaśniać sytuację, jeszcze bardziej mącą nam w głowie. Podczas lektury nieustannie zastanawiamy się: kto tu tak naprawdę jest myśliwym, a kto ofiarą? Czy Jodie na pewno mówi nam całą prawdę? Jak głęboko sięga mrok dr. Daviesa?
Ta ciągła niepewność i rosnące z kartki na kartkę napięcie sprawiają, że od "Pani domu" dosłownie nie sposób się oderwać. Emocje sięgają czubka głowy, serce bije szybciej, a czytelnik ma ochotę krzyczeć do bohaterki: „Nie wchodź tam!”, „Nie ufaj mu!”. To właśnie cecha najlepszych thrillerów psychologicznych – totalne zaangażowanie odbiorcy w proces czytania.
To, co szczególnie ujęło mnie w tej powieści, to fakt, że autorka nie idzie na łatwiznę. Nie serwuje nam tanich, przewidywalnych rozwiązań, które znamy z dziesiątek innych książek o „niebezpiecznych mężach”. W konstrukcji postaci Jodie i Roya widać ogromną kreatywność. Postacie są krwiste, wielowymiarowe, mają swoje wady, lęki i mroczne sekrety. Żadna z nich nie jest bez skazy, co czyni całą historię jeszcze bardziej wiarygodną i duszną.
Barelli w fantastyczny sposób pokazuje, jak cienka jest granica między marzeniem o spokoju a uwięzieniem w zręcznie tkanej sieci psychologicznej manipulacji. Pokazuje dom w Beverly Hills – symbol luksusu i sukcesu – jako bezduszne więzienie, w którym ściany mają uszy, a każdy krok jest bacznie obserwowany.
Podsumowując tę czytelniczą przygodę, nie mam najmniejszych wątpliwości. Doceniam ogromną kreatywność autorki i bez mrugnięcia oka umieszczam książkę „Pani domu” na mojej wyjątkowej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
To była fantastyczna, pełna emocji, zwrotów akcji i niesamowitego klimatu lektura. Jeśli szukacie mocnego, wciągającego thrillera psychologicznego, który nie pozwoli Wam zasnąć, dopóki nie poznacie ostatniego zdania – sięgajcie po książkę Natalie Barelli w ciemno. Gwarantuję Wam, że nie pożałujecie ani jednej minuty spędzonej z tą lekturą!
Książka pt. „Pani domu” ukazała się nakładem Wydawnictwa Czwarta Strona Kryminału

