Czyt-NIK: „Nasze paradygmaty. Historia wolności dojrzewającej w cieniu” to opowieść o schematach, które często dziedziczymy, choć wcale ich nie wybieraliśmy. Co było dla Pani najważniejsze podczas tworzenia tej historii – pokazanie, jak mocno przeszłość potrafi wpływać na nasze dorosłe decyzje, czy przede wszystkim wiara w to, że można się z tych schematów uwolnić?
Magdalena Kundzicz: Myślę, że jedno i drugie, ale najbardziej chciałam pokazać to, jak przeszłość może wpływać na nasze wybory i podejmowane decyzje. Gdy człowiek zrozumie/zobaczy na czym polegają te schematy, wtedy łatwiej jest się nim przeciwstawić.
Czyt-NIK: W „Naszych paradygmatach” Magnali staje przed dwoma bardzo różnymi relacjami i doświadczeniami, które zmuszają ją do konfrontacji z samą sobą. Czy od początku miała Pani dokładnie zaplanowaną jej drogę, czy może podczas pisania bohaterka potrafiła Panią czymś zaskoczyć i sama zaczęła wyznaczać kierunek tej historii?
Magdalena Kundzicz: Droga Magnali była zaplanowana, ale jak to nie raz bywa, udało się bohaterce namieszać w mojej głowie, a co za tym idzie, także na kartach tej historii.
Czyt-NIK: „Nasze paradygmaty. Historia wolności dojrzewającej w cieniu” stawiają czytelnika przed pytaniem, ile naszych wyborów naprawdę należy do nas. Gdyby miała Pani wskazać jedną myśl, jedno pytanie albo jedną emocję, z którą najbardziej chciałaby Pani zostawić czytelników po zamknięciu książki, co by to było?
Magdalena Kundzicz: Chciałabym, żeby czytelnik po zamknięciu tej książki poczuł, że ma prawo wybrać siebie i to nie jest egoizm, a stawianie granic nie jest brakiem miłości. Żeby znalazł w sobie odwagę, by odejść od tego co mu nie służy. Każdy z nas ma swoją historię, swoje nabyte schematy, a to, co widzimy na zewnątrz, jest tylko jej nie wielką częścią. Dlatego nie usprawiedliwiajmy każdego zachowania, ale też nie oceniajmy.

