Czyt-NIK: Co sprawiło, że postanowiła Pani połączyć świat zielarstwa z klimatem fantasy, przywołując skojarzenia z Hogwartem i wiedźmińskimi eliksirami? Czy taki pomysł od początku towarzyszył powstawaniu książki?
Dorota Świgost: Tak. Zawsze widziałam w naturze coś więcej niż to co da się opisać słowami nauki. Wierzę, że istnieje duchowa więź, która od wieków splata nas z naszą planetą i daje nam siły witalne. Chciałam poprzez ten zabieg wzbudzić na nowo w ludziach wiarę w magię.
Wiarę, która nie jest stworzona przez lęki i niewiedzę, lecz wiarę popartą wiedzą naukową i prawdziwymi korzyściami.
Chciałam pokazać Czytelnikom, że wokół nas rosną rośliny uznawane za prozdrowotne i przynoszące dobroczynny wpływ na urodę, już od ponad tysięcy lat. Ich właściwości wychwalali starożytni greccy uczeni, rzymscy i chińscy lekarze, ludy słowiańskie, germańskie, celtyckie, mieszkańcy bliskiego wschodu i rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej.
Teraz my mamy te same gatunki ziół pod stopami, te same które wieki temu, były naszym darem od bogów, które powszechnie uznawane były za magiczne.
Czy to nie jest właśnie ślad naszych pradawnych marzeń o świecie pełnym czarów, który teraz tłumaczymy słowami nauki? Czy dobroczynne składniki zapisane w symbolach chemicznych nie są czymś, co kiedyś zwano magiczną substancją?
Jak bardzo oddalamy się od najprostszych sposobów na rozwiązywanie problemów naszego życia. A może to czas, by choć na chwilę spojrzeć na świat oczami wyobraźni i odnaleźć nasze miejsce we Wszechświecie na nowo.
Czyt-NIK: Gdyby mogła Pani zachęcić młodych czytelników do poznawania natury tylko jednym argumentem, co powiedziałaby Pani, aby zamiast przed ekranem komputera spędzili czas na łące, w lesie lub parku?
Dorota Świgost: W środowisku naturalnym nie tylko rozwijajmy zarówno naszą kondycję fizyczną, wzbogacamy się intelektualnie oraz duchowo. W naturze przede wszystkim odczuwamy świat poprzez wszystkie zmysły.
Dociera do nas harmonijny obraz tonący w obfitości dźwięków, zapachów, gry światła i cieni.
Należy go czerpać pełnymi garściami, gdyż każda ta chwila zdarza się tylko raz i już nie powraca. Tak też nasze życie pędzi, nigdy nie zwalniając tempa, nigdy nie wracając do tego co było.
Siedząc przed ekranami monitorów doznajemy tylko płaskich obrazów naszej rzeczywistości, jesteśmy ograniczeni poprzez sprzęt elektroniczny i pomysły autorów gier. Nasz czas przemija, a my tracimy jedyną szansę na poznanie smaków życia. Życia, którego to my powinniśmy być kreatorami, do którego my sami piszemy scenariusz.
Czyt-NIK: Czy podczas pracy nad „Poradnikiem młodego zielarza” odkryła Pani jakąś roślinę lub zielarską ciekawostkę, która szczególnie Panią zaskoczyła i którą koniecznie chciała Pani przekazać czytelnikom?
Dorota Świgost: Dobierając gatunki do „Poradnika młodego zielarza" starałam się wybierać rośliny, które łatwo możemy napotkać w naszej najbliższej okolicy.
Kiedy przyjrzałam się bliżej ich charakterystykom, urzekło mnie, że występują one nie tylko w Polsce, ale również na sporych obszarach Europy, Azji i Północnej Afryki. Ponadto zasiąg niektórych z nich obejmuje również Amerykę Północą, Amerykę Południową, Australię czy Nową Zelandię, co czyni te małe roślinki, gatunkami występującymi niemalże na całej kuli ziemskiej.
Od tego czasu zawsze, gdy wyjeżdżam za granicę, podczas wycieczek, rozglądam się za naszymi drobnymi ziołami, do czego również pragnę zachęcić moich Czytelników. Spotykając je, coraz lepiej uświadamiam sobie, jak wyjątkową i nierozerwalną całość tworzy ziemski ekosystem, z którego możemy wszyscy korzystać i o który wspólnie powinnyśmy dbać.

