Czyt-NIK: Skąd zrodził się pomysł na tak wielowątkową fabułę i jak udało się Panu tak płynnie połączyć wątki byłych esesmanów, polskiej SB oraz współczesnych spadkobierców nazistów w powieści „Skarb Odessy”?
Dariusz Stolarczyk: Od lat twierdzę, że ziemie Dolnego Śląska ciągle kryją poniemieckie, a właściwie zagrabione przez Niemców, skarby. Moje zdanie podzielają tysiące ludzi. Każda powieść na ten temat może nagle okazać się prawdą, szczególnie jeśli stoi za nią legendarna organizacja byłych esesmanów „Odessa”. Przy takim podejściu do sprawy, stworzenie książki o esesmanach, ścigających ich esbekach i losach kolejnych pokoleń ludzi zapatrzonych w faszyzm, wydaje się działaniem naturalnym i oczekiwanym. A wielowątkowość? Cóż. Książka musi być ciekawa, musi wciągać czytelnika „z kopytami”. Kocham to robić.
Czyt-NIK: W książce „Skarb Odessy” granica między historyczną prawdą a fikcją nieustannie się zaciera – ile w tej historii jest realnych faktów i dokumentów, a ile czystej wyobraźni pisarskiej?
Dariusz Stolarczyk: W motto książki napisałem: „W przypadku Odessy wszystko jest możliwe. Dlatego być może staniecie oko w oko z prawdą”. Cieszy mnie Pana pytanie, to sygnał dla mnie, że trochę namieszałem. Dlatego nie chcę odpowiadać wprost. Niech zostanie, tak jak jest. To nie znaczy, że wypieram się fikcji, sam jednak nie wiem, co będzie nią za pięć, dziesięć lat. Może wtedy moja książka nie będzie już powieścią, a literaturą faktu? Wszak historia z fentanylem w USA już dziś zbiera straszne żniwo. Oczywiście z tą literaturą faktu przesadzam, ale… miło by było.
Czyt-NIK: Akcja powieści „Skarb Odessy” początkowo skupia się wokół Złotoryi. Co sprawiło, że to właśnie to miejsce stało się sercem tej wielkiej, międzynarodowej intrygi?
Dariusz Stolarczyk: Jako chłopak często bywałem na wakacjach na Dolnym Śląsku. Pozostały mi w pamięci obrazy miast i miasteczek, zresztą wyjątkowo urokliwych. Jednym z nich była Złotoryja i tamtejsza stara poniemiecka fabryka, w której dziś produkuje się płytki ceramiczne. Wiem, że podczas II wojny Niemcy wyrabiali tam filc dla wehrmachtu. Postanowiłem właśnie w tamtym miejscu ukryć skarb, przy którym Zloty Pociąg traci swój blask. Z miast Dolnego Śląska istotną rolę w „Skarbie Odessy” pełnią również Wałbrzych i oczywiście Wroclaw. Dodam, że pod koniec września bardzo mocno wrócę do tematyki nazi. Tym razem dotknę wierzchołka władz III Rzeszy. Tytuł: „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie”.

