Czyt-NIK: „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” to historia mocno osadzona w realiach III Rzeszy. Jak długo pracował Pan nad odtworzeniem historycznego tła i jak ważna była dla Pana dbałość o szczegóły?
Dariusz Stolarczyk: Ta dbałość o realia i historyczne tło była naprawdę ważna, ponieważ najlepiej uprawdopodobniała sensacyjną fabułę. Marzyłem o tym, by Czytelnik uwierzył, że to co piszę, jest prawdą. Jeśli uwierzył, to został wciągnięty z butami, tego jestem pewien. Atrakcyjność fabuły po prostu to gwarantuje. Przyznaję, że trzymanie się historycznego tła nie ułatwiało pisania, trzeba było zachować dyscyplinę, korzystać z materiałów historycznych. Nie każdy twórca powieści to lubi, ale w przypadku „Ulepionych” było to konieczne. Dodam, że zawsze interesowałem się historią II Wojny Światowej, więc tego grzebania się w dokumentacji miałem nie tak wiele.
Czyt-NIK: „Ulepionych ze zła. ZmartwychwSStanie” pokazuje Pan historię, która może na długo pozostać w psychice czytelnika. Co było dla Pana najważniejsze podczas tworzenia tak mocnej i emocjonalnej opowieści?
Dariusz Stolarczyk: Moim zadaniem numer jeden było pokazanie zła tych ludzi, dla których zabijanie innych było sprawą tak zwyczajną jak zjedzenie jajecznicy. Normalną czynnością dnia. Naziści z samych szczytów władzy zabijali rozkazami, ich podwładni te bezwzględne rozkazy wykonywali, nawet jeśli dotyczyły ich najbliższych kolegów. Liczyła się tylko pochwała zwierzchnika, która dawała awans, wyższe stanowisko, błyskotliwy rozwój kariery. Dodam, że podobne mechanizmy występują w czasie pokoju, ale ich stawką zazwyczaj nie jest życie i śmierć. Wojna otwiera wiele furtek dla zła, tego ostatecznego.
Czyt-NIK: W książce „Ulepieni ze zła. ZmartwychwSStanie” stawia Pan pytania o to, czy zło może powrócić, jeśli zapomnimy o historii. Czy pisząc tę książkę, chciał Pan przede wszystkim rozliczyć przeszłość, czy również ostrzec współczesnego czytelnika przed tym, co może wydarzyć się w przyszłości?
Dariusz Stolarczyk: Podczas tworzenia książki cały czas w tyle głowy miałem myśl: „to się nie może powtórzyć”. Tak, ludzie powszechnie myślą, że ten koszmar się nie powtórzy. Nic bardziej mylnego! Jesteśmy coraz bliżej kolejnej katastrofy ludzkości. Wcale nie klimatycznej, lecz tej wynikającej z pęczniejącego pierwiastka zła siedzącego w każdym z nas. W jednych pęczniej zło, w innych ślepota, a to najlepsza recepta na kolejną tragedię mas. Nikt tego nie chce, ale ćma również nie marzy o śmierci w płomieniu. A w nim ginie.

