Są w świecie literatury takie pisarki, do których wraca się nie tylko z sentymentu, ale przede wszystkim po to, by po raz kolejny poczuć tę niezwykłą, rzadko spotykaną magię snucia opowieści. Otwierając „Zagrożoną Ordynację”, doskonale wiedziałem, że czeka mnie kolejna wyjątkowa przygoda. To moje kolejne już spotkanie z twórczością Moniki Raspen — pisarki, która już dawno zdobyła moje czytelnicze serce i nieustannie imponuje mi swoją kreatywnością pisarską. Po raz kolejny zachwyciła mnie kunsztem tworzenia niepowtarzalnych, wielowarstwowych historii. I mówię to bez zbędnego akademickiego nadęcia czy przydługiego teoretyzowania: ta książka po prostu porywa od pierwszej do ostatniej strony!
Dla mnie to powieść absolutnie godna uwagi, dlatego też bez żadnych wątpliwości mogę śmiało dodać, że „Zagrożona Ordynacja” zasługuje na miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki, stając się fantastycznym i niezwykle wartościowym dodatkiem do mojej czyt-NIKowej biblioteczki.
Co sprawia, że ta książka tak bardzo wbija w fotel? Przede wszystkim niezwykła kreatywność autorki w stworzeniu historii, której odkrywanie staje się prawdziwą literacką podróżą — taką, która na zawsze pozostaje w czytelniczej psychice. Monika Raspen zabiera nas do maja 1937 roku. Punktem wyjścia dla całej fabuły jest tragiczna i znana z kart historii katastrofa niemieckiego sterowca „Hindenburg” nad bazą lotniczą Lakehurst w USA. Wśród ofiar znajduje się Dagobert, jedyny bezpośredni spadkobierca fortuny arystokratycznego rodu von Adlersteinów. Ten jeden tragiczny błysk na niebie wywołuje prawdziwy efekt motyla i diametralnie zmienia sytuację rodziny zamieszkującej sudecki zamek Adlerberg. Zgodnie z surową umową ordynacyjną majątek oraz tytuł ma teraz przejąć daleki kuzyn, młody lekarz i pilot, Richard. W głowach seniorów rodu szybko rodzi się plan idealny: najlepiej by było, gdyby najstarsza z panien von Adlerstein wyszła za niego za mąż, co scaliłoby majątek i zabezpieczyło przyszłość zamku. Szybko okazuje się jednak, że ani Richard, ani potencjalna narzeczona nie mają absolutnie takiego zamiaru.
Ale to dopiero czubek góry lodowej! W tle rozgrywa się wielka, duszna polityka lat 30. W Niemczech władzę niepodzielnie dzierży Adolf Hitler, którego losy w tajemniczy, niepokojący sposób wiążą się z rodem von Adlersteinów. Na scenę wkracza także ich kuzyn, Hermann Göring — dawny ulubieniec seniorki rodu, Herty. Wykorzystując swoje wpływy, zmusza kobietę do zorganizowania w sudeckim zamku tajnego zjazdu europejskich przywódców. Spotkanie to ma odbyć się w ścisłej tajemnicy i może przeważyć o przyszłych losach całej Europy. Dla Herty to gigantyczne wyzwanie nie tylko logistyczne, ale przede wszystkim emocjonalne i moralne. Kobieta jest bowiem córką Polki i czuje niezwykle silną więź z ojczyzną swojej matki, co w realiach rodzącego się nazizmu stawia ją w absolutnie dramatycznym położeniu. W Adlerbergu niemal każdy ukrywa jakąś mroczną tajemnicę, a na Hercie — jako powiernicy rodzinnych sekretów — ciąży ogromna odpowiedzialność za ocalenie najbliższych i rodowego majątku.
Sposób, w jaki Monika Raspen prowadzi tę narrację, to po prostu majstersztyk. Styl autorki jest niesamowicie plastyczny, płynny i dojrzały, a jednocześnie wyzbyty jakiejkolwiek przesadnej podniosłości. Historia budowana jest krok po kroku, z niesamowitym wyczuciem napięcia. Monika Raspen potrafi idealnie zbalansować wątki obyczajowe, dramat rodzinny oraz wielką historię i polityczne intrygi. Zamkowe mury Adlerbergu stają się niemal osobnym bohaterem powieści — czuć w nich duszny klimat zbliżającej się nieuchronnie wojennej zawieruchy, niepokój, strach, ale i ogromną determinację ludzi, którzy próbują zachować godność i chronić to, co dla nich najważniejsze.
Kreatywność autorki objawia się tu na każdym kroku. Postaci nie są czarno-białe; każda z nich ma swoje racje, swoje lęki i sekrety, które odkrywamy z wypiekami na twarzy. Relacje między bohaterami, starcie tradycji z pragnieniem wolności, polityczne naciski i wewnętrzne rozdarcia Herty sprawiają, że od tej powieści dosłownie nie można się oderwać. Narracja wciąga w głęboki wir wydarzeń, a precyzyjne tło historyczne dodaje całej opowieści niezwykłej autentyczności.
Powieść ta zostawia w głowie ślad na bardzo długo. To nie jest książka, o której zapomina się pięć minut po przewróceniu ostatniej kartki. To historia, która rezonuje w czytelniku, zmusza do refleksji nad wyborami moralnymi w trudnych czasach i po prostu daje ogromną radość z samego obcowania z literaturą na najwyższym poziomie.
Jeśli szukacie książki, która połączy w sobie wielkie emocje, tajemnice, gęstą atmosferę historyczną i wspaniale nakreślonych bohaterów — „Zagrożona Ordynacja” Moniki Raspen jest pozycją obowiązkową. Styl, narracja oraz genialny sposób budowania całej historii zasługują na najwyższe uznanie. Z czystym sercem polecam i stawiam na mojej półce ten zasłużony znak jakości NIK – Najlepszej Interesującej Książki.
Książka pt. „Zagrożona Ordynacja” ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika

