To, co warte podkreślenia, to fakt, że Julia Łapińska napisała doskonałą powieść sensacyjno-kryminalną. Intrygująca zagadka oraz umiejętne połączenie wszystkich elementów fabuły, sprawiły, że zatopiłem się w lekturze tej książki. A styl w jakim Julia Łapińska tego dokonała jest na miarę mistrzów pisarskiego rzemiosła. Dlatego też uważam, że kolejna książka autorki to tylko kwestia czasu. Warto czekać!
Każdy rok ma to do siebie, że przynosi spektakularne debiuty. Jest szansą dla nowych pisarek i pisarzy na zaistnienie w literackim świecie. Taką możliwość dało Wydawnictwo Agora organizując konkurs na najlepszą powieść sensacyjo-kryminalną. I oto jest – Julia Łapińska – laureatka konkursu, która pokonała prawie pięciuset konkurentów.
Czyt-NIK po przeczytaniu książki „Czerwone jezioro” doskonale rozumie, dlaczego ta książka została okrzykniętą NIK – Najlepszą Interesującą Książką. Autorka zarysowała wciągającą historię, która swą zagadkowością oraz nieustającym napięciem zaciska pętlę na naszych emocjach. Siła ta nabiera mocy, z każdym nowym elementem fabuły, który Julia Łapińska zarysowała na kartach swej debiutanckiej powieści. I ten właśnie debiut, może wiele namieszać w polskiej literaturze. A już na pewno otwiera autorce drzwi do czołówki polskich pisarzy, po których twórczość tak chętnie sięgamy.
Pani Julia zasługuje na uznanie za pomysłowość, kreacje bohaterów oraz zagadkę dotyczącą zwłok porzuconych po weselnym przyjęciu. Ale po kolei. Zacznijmy od początku. To, że Julia Łapińska zdeklasowała wszystkich uczestników konkursu zorganizowanego przez Wydawnictwo Agora już wiemy. Teraz przekonajmy się, dlaczego „Czerwone jezioro” rozpala do czerwoności.
Autorka zaprasza nas do poznania Kuby Kralla, najlepszego polskiego fotoreportera. Niestety spadł z piedestału, a lata jego świetności dawno pokrył kurz niepamięci. Wcześniej dzięki zdjęciom, które wykonywał, jego nazwisko nie schodziło z ust środowiska fotoreporterów. Niestety alkohol oraz syndrom stresu pourazowego zatopiły, to wszystko, co przez ostanie lata mężczyzna zdobył. Teraz ma jednak okazję odbić się od dna i wypłynąć na szerokie wody. Pomocną dłoń wyciąga jego dawny przyjaciel. Biznesem proponuje mu sfotografowanie przyjęcia weselnego rosyjskiego oligarchy Borysa Morozowa. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie czujne fotoreporterskie oko Kuby Kralla. To, że spostrzegł zdradę Panny młodej to nic w porównaniu z tym co wydarzyło się nad ranem. Odnalezienie zwłok, to gwóźdź do trumny fotografa.
Bez wątpienia „Czerwone jezioro” jest kluczem do sukcesu Julii Łapińskiej. Historia opowiedziana jest z dwóch perspektyw czasowych. Lato 2014 roku oraz końcówka lat osiemdziesiątych, którą poznajemy z zapisków z pamiętnika Katarzyny Krukowsksiej. Różnica dwóch dekad to nie tak dużo, by zatrzeć ślady zbrodni dokonanej przed laty w radzieckim garnizonie. Zbrodni, a może legendy dotyczącej żołnierzy topiących kobiety w Czerwonym Jeziorze?
To, co warte podkreślenia, to fakt, że Julia Łapińska napisała doskonałą powieść sensacyjno-kryminalną. Intrygująca zagadka oraz umiejętne połączenie wszystkich elementów fabuły, sprawiły, że zatopiłem się w lekturze tej książki. A styl w jakim Julia Łapińska tego dokonała jest na miarę mistrzów pisarskiego rzemiosła. Dlatego też uważam, że kolejna książka autorki to tylko kwestia czasu. Warto czekać!
Książka „Czerwone jezioro” ukazała się nakładem Wydawnictwa Agora.
