Nie każda książka trafia prosto do serca. Są jednak takie historie, które od pierwszych stron otulają czytelnika ciepłem, rozśmieszają do łez, by chwilę później ścisnąć za gardło i zmusić do zatrzymania się nad tym, co w życiu naprawdę ważne. „Pozdrawiam i przepraszam” Fredrika Backmana jest właśnie jedną z takich opowieści. To moje kolejne spotkanie z twórczością autora i już teraz wiem, że pozostanie ono w mojej czytelniczej pamięci już na zawsze.
Fredrik Backman po raz kolejny udowadnia, że doskonale rozumie ludzi. Potrafi zajrzeć tam, gdzie często sami boimy się spojrzeć – do naszych lęków, marzeń, tęsknot i ran. Robi to jednak z niezwykłą delikatnością, ogromnym wyczuciem i charakterystycznym dla siebie humorem, dzięki czemu nawet najtrudniejsze emocje stają się łatwiejsze do przyjęcia.
Poznajemy siedmioletnią Elsę – dziewczynkę, która nie pasuje do świata swoich rówieśników. Jest inteligentna, błyskotliwa, pełna wyobraźni i pytań, na które dorośli często nie potrafią odpowiedzieć. Jedyną osobą, przy której może być sobą, jest jej niezwykła babcia. Kobieta ekscentryczna, nieprzewidywalna i absolutnie nieprzejmująca się tym, co pomyślą inni. Babcia potrafi przecież stanąć nago na balkonie i strzelać z paintballa do przypadkowych przechodniów, ale jednocześnie jest najlepszą przyjaciółką swojej wnuczki i osobą, która uczy ją odwagi, akceptacji oraz tego, że świat nie zawsze jest czarno-biały. Kiedy babcia odchodzi, wydaje się, że magia znika razem z nią. Nic bardziej mylnego. Pozostawia bowiem Elsie niezwykły testament – serię listów z przeprosinami, które dziewczynka ma dostarczyć ludziom mieszkającym w kamienicy. I właśnie wtedy rozpoczyna się prawdziwa podróż. Nie tylko przez kolejne mieszkania i ludzkie historie, ale przede wszystkim przez emocje, wspomnienia oraz sekrety, które przez lata pozostawały ukryte.
To właśnie tutaj objawia się niezwykła kreatywność Fredrika Backmana. Autor konstruuje historię z taką swobodą i pomysłowością, że trudno nie podziwiać jego wyobraźni. Rzeczywistość przeplata się z baśnią, codzienność z magią, a humor z głębokim wzruszeniem. Każdy rozdział jest zaproszeniem do czytelniczej uczty, która z każdą przekładaną stroną rozgrzewa nasze emocje coraz mocniej. To nie jest powieść, którą się jedynie czyta. To książka, którą się przeżywa.
Backman z niezwykłą lekkością pokazuje, że za każdymi drzwiami kryje się człowiek dźwigający własny bagaż doświadczeń. Ludzie, których początkowo oceniamy przez pryzmat pierwszego wrażenia, okazują się pełni bólu, samotności, niespełnionych marzeń i pragnienia bycia zauważonym. Autor przypomina, jak łatwo jest kogoś osądzić i jak trudno naprawdę go poznać.
Największą siłą tej powieści są bohaterowie. Nie są idealni. Popełniają błędy, ranią siebie nawzajem, czasem uciekają przed odpowiedzialnością, innym razem próbują naprawić to, czego już naprawić się nie da. A jednak właśnie przez tę niedoskonałość stają się tak bardzo prawdziwi. Trudno znaleźć choć jedną postać, która nie wywołałaby emocji. Jednych pokochamy od razu, inni będą nas irytować, ale z czasem zaczniemy rozumieć motywy ich postępowania.
Elsa jest bohaterką, której nie sposób nie kibicować. Jej dziecięca szczerość, odwaga i ogromna wyobraźnia sprawiają, że patrzymy na świat z zupełnie innej perspektywy. To właśnie dzięki niej odkrywamy, że czasem dzieci widzą więcej niż dorośli. Nie dlatego, że wiedzą więcej, ale dlatego, że jeszcze nie nauczyły się udawać.
Nie sposób nie wspomnieć również o babci. To jedna z tych literackich postaci, których nie da się zapomnieć. Szalona, bezkompromisowa, zabawna, a jednocześnie niezwykle mądra. Jej obecność czuć na każdej stronie, nawet wtedy, gdy fizycznie już jej nie ma. To bohaterka, która zostawia po sobie coś znacznie cenniejszego niż wspomnienia – zostawia sposób patrzenia na świat.
Ogromnym atutem książki jest styl Fredrika Backmana. Autor pisze lekko, naturalnie i z ogromnym wyczuciem. Potrafi jednym zdaniem rozbawić czytelnika, by kolejnym doprowadzić go do łez. Nie potrzebuje patosu ani wielkich słów. Siła jego opowieści tkwi w prostocie i autentyczności. Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na ogromne uznanie. Wszystko płynie tutaj niezwykle naturalnie, a każda scena ma swoje miejsce i znaczenie.
To książka pełna emocji. Są momenty, kiedy uśmiech nie schodzi z twarzy, ale są też takie, podczas których trudno powstrzymać wzruszenie. Backman przypomina, że życie składa się właśnie z takich chwil – radości przeplatającej się ze smutkiem, śmiechu spotykającego się z łzami. Dzięki temu jego powieść jest tak bardzo prawdziwa.
Bardzo spodobało mi się również przesłanie tej historii. Autor pokazuje, że każdy ma prawo być sobą. Że inność nie jest wadą, lecz wartością. Że nie trzeba dopasowywać się do oczekiwań innych, aby zasługiwać na miłość, szacunek czy przyjaźń. To przesłanie wybrzmiewa niezwykle mocno, ale nigdy nie jest nachalne. Wynika z losów bohaterów i dlatego trafia prosto do serca.
Czytając tę powieść, wielokrotnie łapałem się na tym, że zatrzymywałem się na chwilę, aby przemyśleć przeczytane słowa. To jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo po odłożeniu ich na półkę. Wracają we wspomnieniach, w codziennych sytuacjach, podczas rozmów z bliskimi. Przypominają o tym, co naprawdę liczy się w życiu.
Po raz kolejny przekonałem się, że Fredrik Backman nie pisze zwykłych historii. Tworzy opowieści o ludziach. O takich, którzy śmieją się, płaczą, kochają, przegrywają i próbują zacząć od nowa. To właśnie dlatego jego książki są tak uniwersalne. Każdy odnajdzie w nich cząstkę siebie.
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że „Pozdrawiam i przepraszam” zasługuje na szczególne wyróżnienie. W uznaniu dla niezwykłej kreatywności autora, sposobu prowadzenia narracji oraz umiejętności budowania historii, która od pierwszej do ostatniej strony angażuje emocjonalnie, z ogromną przyjemnością umieszczam tę powieść na półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. To wyróżnienie otrzymują ode mnie wyłącznie tytuły, które zostawiają po sobie coś więcej niż tylko dobrze spędzony czas. Ta książka zostawia ślad.
Jeśli szukacie historii, która rozbawi Was do łez, wzruszy, zmusi do refleksji i przypomni, że każdy człowiek nosi w sobie własną opowieść, sięgnijcie po tę powieść. To piękna lekcja empatii, akceptacji i miłości do ludzi – zwłaszcza tych, którzy nie mieszczą się w sztywnych ramach normalności.
Fredrik Backman po raz kolejny zaprosił mnie do literackiego świata, z którego nie chciałem wracać. I po raz kolejny udowodnił, że największe historie rodzą się z codzienności oraz zwykłych ludzi, którzy okazują się absolutnie niezwykli. To książka, którą czyta się sercem. I właśnie dlatego zostaje w nim na bardzo długo.
Książka pt. „Pozdrawiam i przepraszam” ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy

