Nie każda powieść potrafi przypomnieć, dlaczego przed laty pokochaliśmy czytanie. Nie potrzeba do tego przesadnie skomplikowanej fabuły ani sztucznego nadęcia. Wystarczy świetny pomysł, bohaterowie, których chce się poznać bliżej, tajemnica rozpalająca wyobraźnię i autor, który doskonale wie, jak poprowadzić czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Właśnie takie wrażenie pozostawiła po sobie powieść „Gdzie jest korona cara?” Artura Pacuły – pierwszy tom serii „Gdzie jest?”, który okazał się dla mnie prawdziwą przygodą.
To było kolejne spotkanie z twórczością autora i już po kilku rozdziałach wiedziałem, że ponownie trafiłem w ręce pisarza, który potrafi opowiadać historie tak, że trudno odłożyć książkę choćby na chwilę. Artur Pacuła nie tylko tworzy ciekawe fabuły. On buduje świat, do którego czytelnik wchodzi z ogromną ciekawością, a potem nie chce go opuszczać.
Już sam punkt wyjścia zapowiada świetną zabawę. Wakacyjny obóz wspinaczkowy na Zamku Czocha brzmi atrakcyjnie, ale autor bardzo szybko udowadnia, że to dopiero początek. Monika, Ala, Igor i Miras trafiają bowiem w sam środek zagadki związanej z legendarnymi skarbami zaginionymi po II wojnie światowej. Nad wszystkim czuwa Boss, czyli Marcin Krygier – nauczyciel historii z prawdziwego zdarzenia. Taki, którego chciałoby się mieć w każdej szkole. Nie zanudza datami i definicjami. Zaraża pasją, pobudza wyobraźnię i sprawia, że historia staje się fascynującą przygodą. I właśnie to urzekło mnie chyba najbardziej.
Artur Pacuła pokazuje, że nauka może być ekscytująca. Nie robi tego nachalnie. Wiedza historyczna staje się naturalnym elementem opowieści. Czytelnik nawet nie zauważa, kiedy zaczyna poznawać kolejne fakty, bo jest zbyt zajęty śledzeniem wydarzeń. Tajne przejścia, zamkowe korytarze, ukryte skrytki, nocne wyprawy i nieustanne poszukiwanie śladów prowadzących do legendarnej korony cara sprawiają, że emocje rosną z każdym kolejnym rozdziałem.
Uwielbiam książki, które potrafią rozbudzić dziecięcą ciekawość. Taką prawdziwą, szczerą potrzebę odkrywania nieznanego. Podczas lektury wielokrotnie przypominały mi się chwile, kiedy jako dziecko marzyłem o odnalezieniu tajemniczego skarbu. Autor doskonale wykorzystuje te emocje. Nie daje wszystkiego od razu. Zostawia tropy, podrzuca wskazówki, myli ścieżki i sprawia, że razem z bohaterami próbujemy rozwiązać zagadkę.
Największą siłą tej powieści są jednak bohaterowie. Są naturalni, autentyczni i bardzo łatwo ich polubić. Nie są idealni, dzięki czemu wydają się prawdziwi. Każdy wnosi do grupy coś innego, a ich relacje sprawiają, że cała historia nabiera wiarygodności. Kibicowałem im od pierwszych stron i z ogromnym zainteresowaniem obserwowałem, jak radzą sobie z kolejnymi wyzwaniami.
Nie sposób nie wspomnieć o samym Zamku Czocha. To miejsce wręcz stworzone do takich historii. Już samo jego istnienie pobudza wyobraźnię, a Artur Pacuła wykorzystuje ten potencjał znakomicie. Opisy nie są przesadnie rozwlekłe, ale wystarczająco sugestywne, by czytelnik bez problemu przeniósł się w mury zamku. Chwilami miałem wrażenie, jakbym sam przemierzał ciemne korytarze, nasłuchiwał tajemniczych odgłosów i wypatrywał ukrytych przejść.
To książka, która nie zwalnia tempa. Gdy tylko wydaje się, że sytuacja się uspokaja, autor natychmiast dorzuca kolejny element układanki. Dzięki temu napięcie utrzymuje się praktycznie do samego końca. Nie ma tutaj miejsca na nudę. Każdy rozdział kończy się w taki sposób, że chce się natychmiast rozpocząć następny.
Ogromne uznanie należy się Arturowi Pacule za kreatywność. Stworzenie historii, która jednocześnie bawi, uczy i tak skutecznie rozpala czytelnicze emocje do czerwoności, wymaga ogromnego talentu. Autor znakomicie połączył przygodę, tajemnicę i historię, tworząc opowieść, która działa na wyobraźnię zarówno młodszych, jak i starszych czytelników. To właśnie takie książki udowadniają, że literatura młodzieżowa może dostarczać emocji niezależnie od wieku.
Czytałem tę powieść z prawdziwą przyjemnością. Co więcej – bardzo często łapałem się na tym, że zamiast przeczytać jeszcze jeden rozdział, pochłaniałem kolejne trzy albo cztery. To najlepszy dowód na to, jak znakomicie została poprowadzona fabuła. Autor doskonale wie, kiedy przyspieszyć akcję, kiedy zostawić czytelnika z pytaniami, a kiedy pozwolić mu na chwilę oddechu.
Bardzo cenię książki, które potrafią angażować emocjonalnie, ale jednocześnie pozostają lekkie i pełne dobrej energii. „Gdzie jest korona cara?” idealnie wpisuje się w ten schemat. To powieść, którą można czytać dla świetnej zabawy, ale również po to, by na nowo odkryć fascynację historią i przekonać się, że największe tajemnice często kryją się tuż obok nas.
Nie mam żadnych wątpliwości, że to dopiero początek niezwykłej serii. Już teraz jestem ogromnie ciekawy kolejnych przygód tej niezwykle sympatycznej grupy bohaterów. Jeśli następne części utrzymają ten poziom, czytelników czeka naprawdę wyjątkowa przygoda.
To kolejne spotkanie z twórczością Artura Pacuły, które było dla mnie prawdziwą czytelniczą ucztą. Ucztą, którą pamiętać będę do końca moich dni. Autor po raz kolejny udowodnił, że posiada niezwykły dar tworzenia historii pełnych pasji, tajemnic i emocji. Takich opowieści nie czyta się wyłącznie oczami. Przeżywa się je całym sercem. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że „Gdzie jest korona cara?” to doskonała powieść przygodowa, która zachwyci zarówno młodszych, jak i dorosłych miłośników zagadek oraz historycznych tajemnic. Z ogromnym uznaniem wobec pisarskiego kunsztu Artura Pacuły przyznaję tej książce zaszczytne miejsce na półce NIK – Najlepsza Interesująca Książka. To jedna z tych lektur, które nie tylko dostarczają fantastycznej rozrywki, ale również wzbogacają czyt-NIKową biblioteczkę o tytuł, do którego z przyjemnością będzie się wracać i który z czystym sumieniem można polecać każdemu spragnionemu wielkiej przygody.
Książka pt. „Gdzie jest korona cara”? dostępna jest tutaj

