Marta Matyszczak zawsze gwarantuje nam dobrą zabawę z kryminalną zagadką. Zatem sięgając po „Taką tragedię w Tałtach” zapewniacie sobie taaaaką doskonałą czytelniczą ucztę. Dlatego też moi mili, nie czekajcie ani chwili, tylko łapcie książkę w swoje dłonie, niech humor Marty Matyszczak Was pochłonie.
Marta Matyszczak na komedii kryminalnej zna się jak mało kto. Ten, kto sięgnął po wcześniejsze książki autorki doskonale wie, co mam na myśli. Humor kipiący z każdej strony, zbrodnia trzymająca w napięciu oraz cięte riposty i trafne spostrzeżenia „zwierzęcych bohaterów” to przepis na doskonała zabawę podczas czytania. Piszcząc o „zwierzęcych bohaterach” mam na myśli Gucia znanego z serii „Kryminał pod psem” oraz kotkę Burbur, która również skradła czytelnicze serca nowym cyklem autorki pt. „Kryminał z pazurem”.
„Taka tragedia w Tałtach” to już drugie spotkanie z uroczą kotką, która jak dla mnie swymi ironicznymi uwagami trafnie opisuje otaczającą ją rzeczywistość. Lektura jej pamiętnika zapewnia nam salwy śmiechu. Burbur w humorystyczny sposób określiła relacje kot-człowiek: „Kot jest stanowczo zbyt inteligentny, żeby podążać równym krokiem łapa w łydkę ze swoim niewolnikiem”.
A my sięgając po „Taką tragedię w Tałtach” wraz z komisarzem Pawłem Ginterem podążać będziemy śladami zbrodni, aby poznać personalia mordercy. A wszystko zaczęło się w małej mazurskiej wiosce. W Tałtach w noc sylwestrową w willi znanego piosenkarza na dobre trwa zabawa. Dla jednego z imprezowiczów była ostatnią w jego życiu. Dwa miesiące po zabawie operator koparki dokopał się do ciała mężczyzny. Czy ciało znalezione u brzegu jeziora jest „pamiątką” sylwestrowej nocy? Komisarz Paweł Ginter zrobi wszystko, aby odpowiedzieć na te pytanie. Zresztą wertując kolejne strony powstaje coraz więcej pytań.
Jednak nie tylko zagadka zbrodni jest jedynym punktem wciągającym nas w lekturę. Również osobiste problemy żony komisarza nie pozwalają odłożyć książki. Odnosząca sukcesy Rozalia Ginter obawia się, że jej skrywana tajemnica wyjdzie na światło dzienne. Zwłaszcza, że ktoś zna jej tajemnicę. Dodatkowo wspomniany pamiętnik kotki Burbur zapewni nam doskonałą zabawę podczas czytania. Bo nie da się ukryć, że Marta Matyszczak zawsze gwarantuje nam dobrą zabawę z kryminalną zagadką. Zatem sięgając po „Taką tragedię w Tałtach” zapewniacie sobie taaaaką doskonałą czytelniczą ucztę. Dlatego też moi mili, nie czekajcie ani chwili, tylko łapcie książkę w swoje dłonie, niech humor Marty Matyszczak Was pochłonie.
Książka „Taka tragedia w Tałtach” ukazała się nakładem Wydawnictwa Dolnośląskiego
