Niektóre książki czyta się z przyjemnością, inne z ciekawością, ale są też takie, na które czeka się z prawdziwą niecierpliwością. W moim przypadku każda kolejna powieść Moniki Rzepieli wywołuje właśnie takie emocje. Doskonale wiem, że autorka po raz kolejny zabierze mnie w podróż pełną wzruszeń, życiowych dramatów i bohaterów, którzy na długo pozostaną w mojej pamięci. I znów się nie zawiodłem. „Najstarszy syn” to powieść, która od pierwszych stron porwała mnie bez reszty i sprawiła, że moje czytelnicze emocje sięgnęły zenitu.
Już od pierwszych rozdziałów widać, że autorka doskonale wie, jak budować klimat. Nie spieszy się. Pozwala czytelnikowi wejść do świata swoich bohaterów, poznać ich marzenia, nadzieje i lęki. Dzięki temu każda kolejna strona ma znaczenie, a wydarzenia nabierają prawdziwej siły. Nie ma tu miejsca na sztuczne dramaty czy tanie chwyty mające jedynie zaskoczyć odbiorcę. Wszystko rozwija się naturalnie, a emocje rodzą się same.
Poznajemy Leszka Gdeszyńskiego – najstarszego z rodzeństwa, który zgodnie z wolą zmarłej matki opuszcza rodzinny dwór i wyjeżdża na studia do Krakowa. To początek drogi, która odmieni całe jego życie. Studenckie lata przynoszą nie tylko naukę, ale także przyjaźń, pierwsze wielkie uczucia i bolesne doświadczenia. Leszek wraz ze swoim przyjacielem Józefem Rębajłą przeżywają młodzieńcze uniesienia, zakochując się w niezwykłych bliźniaczkach – Letycji i Lukrecji. Jednak los bardzo szybko pokazuje, że szczęście nie zawsze trwa długo.
To właśnie tutaj Monika Rzepiela pokazuje swoją ogromną siłę jako pisarki. Nie boi się trudnych emocji. Potrafi pisać o miłości tak, że czytelnik wierzy w każde spojrzenie i każde wypowiedziane słowo. Jednocześnie doskonale ukazuje, jak kruche potrafi być ludzkie szczęście. W jednej chwili wszystko może się zmienić, pozostawiając jedynie wspomnienia i ból.
Po zakończeniu studiów Leszek wraca do rodzinnego Gdeszyna. I właśnie wtedy rozpoczyna się ta część historii, która całkowicie mnie pochłonęła. Spotkanie z Bogusią wydaje się przypadkowe, ale bardzo szybko okazuje się, że los miał wobec nich własny plan. Ona – prosta chłopka wychowana przez znachorkę, skrywająca tajemnicę swojego pochodzenia. On – szlachcic wychowany w świecie zasad, tradycji i społecznych podziałów. Dwa światy, które teoretycznie nigdy nie powinny się spotkać, zaczynają bić jednym rytmem.
Autorka niezwykle pięknie pokazuje rodzące się uczucie. Bez przesady, bez przesłodzenia, za to z ogromną wrażliwością. To miłość, która dojrzewa powoli, ale kiedy już rozkwita, trudno jej nie kibicować. Niestety, przeszłość bywa bezlitosna. Tajemnice, które przez lata pozostawały ukryte, zaczynają wychodzić na światło dzienne i niszczą wszystko, co wydawało się tak piękne.
Nie sposób przejść obojętnie obok postaci Bogusi. To bohaterka pełna dobroci, skromności i wewnętrznej siły. Mimo że spotyka ją niesprawiedliwość, nie traci człowieczeństwa. Wieś bardzo szybko wydaje na nią wyrok. Plotki, oskarżenia i uprzedzenia stają się codziennością, a miejscowy proboszcz zamiast szukać prawdy, jeszcze bardziej podsyca niechęć mieszkańców. Czytając te fragmenty, trudno nie odczuwać złości i bezsilności. To właśnie takie emocje świadczą o tym, jak znakomicie została napisana ta historia.
Monika Rzepiela po raz kolejny przypomina, że największym zagrożeniem dla człowieka bardzo często nie są miecze ani wojny, lecz ludzkie uprzedzenia, zazdrość i strach przed tym, co nieznane. Pokazuje świat, w którym pochodzenie potrafi przekreślić marzenia, a plotka staje się silniejsza od prawdy. Choć akcja rozgrywa się w dawnych czasach, wiele z poruszanych problemów pozostaje zaskakująco aktualnych.
Ogromnym atutem powieści są również bohaterowie drugoplanowi. Każdy z nich wnosi coś ważnego do opowieści. Nie są jedynie tłem dla głównych postaci. Mają własne historie, motywacje i emocje. Dzięki temu świat przedstawiony żyje i sprawia wrażenie niezwykle autentycznego.
Na szczególne uznanie zasługuje także sposób, w jaki autorka buduje atmosferę. Czytając „Najstarszego syna”, niemal czułem zapach dworu, słyszałem odgłosy wsi i wyobrażałem sobie krakowskie uliczki sprzed wieków. Opisy są plastyczne, ale nigdy nie przytłaczają. Stanowią idealne tło dla wydarzeń i pozwalają jeszcze mocniej zanurzyć się w tej historii.
Największą siłą tej książki pozostają jednak emocje. To właśnie one prowadzą czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. Są momenty radości, wzruszenia, nadziei, ale również bólu, rozczarowania i gniewu. Monika Rzepiela potrafi poruszyć najczulsze struny czytelniczego serca. Robi to z ogromnym wyczuciem i autentycznością, dzięki czemu każda scena wybrzmiewa niezwykle mocno.
Muszę przyznać, że autorka kolejny raz zdobyła moje czytelnicze serce, które już teraz złaknione jest jej następnych powieści. Jej książki mają w sobie coś wyjątkowego. Nie są jedynie opowieściami o dawnych czasach. To historie o ludziach, ich wyborach, marzeniach, miłości i cierpieniu. Historie, które pozostają w pamięci i sprawiają, że długo jeszcze wraca się do nich myślami.
Monika Rzepiela po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią tworzenia powieści, na kartach których zapisane są historie poruszające najczulsze struny mego czytelniczego serca. Jej bohaterowie nie są papierowi. Żyją, kochają, cierpią i popełniają błędy. Dzięki temu łatwo się z nimi utożsamić, przeżywać ich sukcesy i porażki oraz trzymać za nich kciuki do samego końca.
„Najstarszy syn” to powieść dla wszystkich, którzy kochają rodzinne sagi, historyczne klimaty i opowieści o miłości wystawionej na najtrudniejsze próby. To książka, która pokazuje, że nawet wtedy, gdy los odbiera wszystko, człowiek nadal może zachować godność, nadzieję i wiarę w dobro.
Nie będę ukrywał – ta historia całkowicie mnie porwała. Czytałem ją z ogromnym zaangażowaniem, nieustannie zastanawiając się, jaki los czeka Leszka i Bogusię. Każdy kolejny rozdział przynosił nowe emocje, a zakończenie pozostawiło mnie z refleksją, że najlepsze książki to właśnie te, które potrafią poruszyć serce bardziej niż rozum. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że „Najstarszy syn” zdobywa moje czytelnicze uznanie i zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To kolejna znakomita powieść Moniki Rzepieli, która udowadnia, że piękne historie nie potrzebują fajerwerków. Wystarczą prawdziwe emocje, wiarygodni bohaterowie i autorka, która potrafi opowiadać tak, że czytelnik oddaje tej opowieści całe swoje serce. A ja swoje oddałem po raz kolejny. I już nie mogę doczekać się następnego spotkania z twórczością Moniki Rzepieli.
Książka pt. "Najstarszy syn" ukazała się nakładem Wydawnictwa Lucky

