Nieczęsto trafiam na książkę, która od pierwszych stron sprawia, że przestaję zwracać uwagę na upływ czasu. Taką właśnie okazała się powieść „Miłosz” Roberta Szafrańca. To historia, która nie goni za tanim efektem ani nie próbuje olśnić czytelnika przesadną widowiskowością. Zamiast tego powoli, ale niezwykle skutecznie wciąga do świata pełnego tajemnic, emocji i pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. Już po kilku rozdziałach wiedziałem, że czeka mnie niezwykła literacka podróż. I nie pomyliłem się ani przez chwilę.
Punktem wyjścia jest postać Miłosza – człowieka, który od XVI wieku nie doświadcza starości. Brzmi jak fantastyczna opowieść? Owszem, ale Robert Szafraniec nie wykorzystuje motywu nieśmiertelności wyłącznie jako atrakcyjnego dodatku. Wręcz przeciwnie. Staje się on fundamentem historii o człowieku zmuszonym patrzeć na przemijający świat, obserwować śmierć kolejnych pokoleń, tracić bliskich i wciąż zaczynać wszystko od nowa.
Autor prowadzi swojego bohatera przez kolejne epoki, zmieniające się granice, wojny i społeczne przemiany. Dzięki temu czytelnik otrzymuje opowieść, która z jednej strony ma rozmach historyczny, a z drugiej pozostaje niezwykle intymna. Najważniejsze nie są tutaj wydarzenia zapisane w podręcznikach historii, lecz człowiek próbujący odnaleźć swoje miejsce w świecie, który nieustannie się zmienia.
Ogromnym atutem tej powieści jest sposób budowania napięcia. Robert Szafraniec bardzo umiejętnie dawkuje informacje o przeszłości Miłosza. Nie podaje wszystkiego na tacy. Każde kolejne wspomnienie staje się elementem większej układanki, a czytelnik z rosnącą ciekawością próbuje odkryć prawdę o bohaterze. To właśnie sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Jeden rozdział prowadzi do następnego, a ciekawość nie pozwala zamknąć książki.
Nie sposób nie docenić kreatywności autora w tworzeniu historii, która rozpala czytelnicze emocje do czerwoności. Motyw nieśmiertelności był już wielokrotnie wykorzystywany w literaturze, ale tutaj otrzymuje świeże, bardzo ludzkie oblicze. Nie chodzi o niezwykłe moce czy spektakularne pojedynki. Chodzi o ciężar pamięci. O samotność, która z każdym kolejnym stuleciem staje się coraz bardziej bolesna. O pytanie, czy wieczne życie rzeczywiście można nazwać darem.
W pewnym momencie na drodze Miłosza pojawia się Aldona – kobieta skrywająca podobny sekret. Od tej chwili historia nabiera jeszcze większego tempa. Tajemnice zaczynają splatać się z niebezpieczeństwem, a bohaterowie zostają wciągnięci w grę, której zasad długo nie poznajemy. To rozwiązanie znakomicie działa na wyobraźnię i sprawia, że napięcie utrzymuje się praktycznie do ostatnich stron.
Bardzo spodobało mi się również to, że autor nie zapomina o emocjach. Nawet najbardziej widowiskowe wydarzenia zawsze mają swoje konsekwencje dla bohaterów. Każda strata boli, każda miłość pozostawia ślad, każda decyzja niesie za sobą odpowiedzialność. Dzięki temu Miłosz nie jest tylko tajemniczym wędrowcem przemierzającym wieki. Jest przede wszystkim człowiekiem zmagającym się z własnym losem.
Robert Szafraniec potrafi pisać w sposób obrazowy. Bez problemu przenosi czytelnika zarówno do dawnej polskiej wioski, jak i do wojennej zawieruchy czy współczesnych miast. Kolejne miejsca i epoki nie są jedynie dekoracją. Żyją własnym rytmem, wpływają na bohaterów i budują klimat całej opowieści. Czytając, miałem wrażenie, że sam uczestniczę w tej niezwykłej podróży przez stulecia.
To również książka o pamięci. O tym, jak trudno dźwigać wspomnienia, których nikt inny już nie pamięta. O tym, że nawet najpiękniejsze chwile z czasem mogą zamienić się w źródło bólu. Autor pokazuje, iż największym przekleństwem nie zawsze jest śmierć. Czasami znacznie trudniejsze okazuje się życie bez końca.
Na szczególne uznanie zasługuje konstrukcja fabuły. Wątki historyczne, sensacyjne, obyczajowe i filozoficzne przeplatają się niezwykle naturalnie. Nic nie wydaje się przypadkowe. Wszystkie elementy stopniowo prowadzą do finału, który pozostawia czytelnika z refleksją jeszcze długo po zamknięciu książki.
Nie zabrakło również momentów wzruszenia. Są sceny, które ściskają za gardło, ale są też takie, które dają nadzieję. Autor przypomina, że nawet najbardziej samotny człowiek potrzebuje drugiej osoby. Że miłość, przyjaźń i bliskość są wartościami ponadczasowymi, niezależnie od epoki. Kolejne spotkanie z twórczością Roberta Szafrańca było dla mnie prawdziwą czytelniczą ucztą, którą pamiętać będę do końca moich dni. To jedna z tych książek, które zostają w głowie znacznie dłużej niż trwa sama lektura. Nie tylko dostarczają świetnej rozrywki, ale również prowokują do zadawania pytań o życie, przemijanie i sens naszego istnienia. „Miłosz” udowadnia, że można stworzyć powieść jednocześnie pełną akcji, tajemnicy i głębokich emocji. Robert Szafraniec z ogromnym wyczuciem prowadzi czytelnika przez kolejne rozdziały, nie pozwalając ani przez chwilę stracić zainteresowania. Każdy fragment tej historii wydaje się potrzebny, a każda kolejna tajemnica tylko podsyca apetyt na więcej.
To doskonała powieść, dlatego z uznaniem wobec pisarskiego kunsztu autora mogę śmiało dodać, że „Miłosz” zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To lektura, która bez najmniejszych wątpliwości wzbogaca każdą czyt-NIKową biblioteczkę. Polecam ją wszystkim miłośnikom historii z tajemnicą, wielkich emocji i bohaterów, których nie sposób zapomnieć. Są książki, które czyta się z przyjemnością, i są takie, które przeżywa się całym sobą. „Miłosz” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.

