„Esesmanka” to kolejna książka Jarosława Molendy, w której autor z dziennikarską dociekliwością i starannością o każdy szczegół ukazuje nam historię Hildegard Lächert. Czyni to w sposób prawdziwy, opisując ją taką, jaką była, bez stawiania własnych osądów. Co ważne czytając tę książkę, możecie być pewni, że autor dokonał wszelkich starań, aby przedstawić ten temat w sposób wyczerpujący.
Jarosław Molenda jest dziennikarzem, który ma bogatą twórczość pisarską ukazującą nam historię ludzkości oraz ludzi, którzy ją tworzą. Czyt-NIK w swej historii miał przyjemność przeczytać kilka książek autora, a tym samym poznać bliżej prawdziwy obraz ludzi, którzy pokazali swą nieludzką, zwierzęcą twarz. Choć jak przyznaje autor, nawet słowo zezwierzęcenie odnoszące się do Hildegard Lächert, było krzywdzące względem zwierząt, które nie wykazują się aż takim zbydlęceniem jak ona.
Najnowsza książka Jarosława Molendy odkrywa przed nami bulwersującą historię obozowej strażniczki, która niesiona chęcią zdobywania szczebli kariery gotowa była na najgorszy akt bestialstwa względem drugiego człowieka. Aż dziw, że tak młoda, zaledwie dwudziestokilkuletnia Lächert Hildegard Martha Luise zdolna była do takich czynów. Czynów, które zbulwersowały również doświadczonych wojskowych, którzy odnajdywali dowody na działalność „Krwawej Brygidy”, „Tygrysicy”. Takim właśnie mianem nazywana była Lächert – jedna z najbrutalniejszych dozorczyń SS.
Nie jestem w stanie pojąć, czym kieruje się człowiek dokonujący tak strasznych czynów względem drugiego człowieka. Zaspokojeniem swoich chorych fantazji? Chęcią awansu w hierarchii nazistowskiego świata? Strachem przed niewykonaniem rozkazów? Co prawda wiele aufzejerek podczas sądowych rozpraw przyznawało, że były bezwolnymi trybikami, zależnymi od funkcjonariuszy SS, dla których honorem powinna być wierność zasadom nazistowskiej ideologii. Myślę, że nie ma tutaj wyjaśnienia, które mogłoby usprawiedliwić takie czyny. Nawet fakt, że Lachter była nieślubnym, niekochanym dzieckiem nie jest środkiem łagodzącym, osąd jej postępowania.
Nie ukrywam, że „Esesmanka” to książka, która ukazuje ogrom ludzkiego bestialstwa, ludzkiej tragedii. Jest dowodem na to, jak bardzo II wojna światowa zbezcześciła historię ludzkości. I pozostaje mieć tylko nadzieję, że ten okres naszej ludzkości, będzie dla nas wystarczającą lekcją, tak, aby za kilkanaście lat nie były pisane kolejne książki o nowych bestiach w ludzkiej skórze.
Jarosław Molenda w najnowszej książce ilustruje nam drogę Hildegard Lächert, która pełniąc funkcję nadzorczyni SS w obozach koncentracyjnych, dążyła do zdobywania szczebli w nazistowskiej hierarchii. Od siostry czerwonego krzyża po nadzorczynię SS – to przejście ze skrajności w skrajność. Szokujące jest również to, że „Krwawa Brygida” nie tylko współpracowała z CIA, lecz startując do Parlamentu Europejskiego, miała także aspiracje polityczne.
Pragnę podkreślić, że „Esesmanka” to kolejna książka Jarosława Molendy, w której autor z dziennikarską dociekliwością i starannością o każdy szczegół ukazuje nam historię Hildegard Lächert. Czyni to w sposób prawdziwy, opisując ją taką, jaką była, bez stawiania własnych osądów. Co ważne czytając tę książkę, możecie być pewni, że autor dokonał wszelkich starań, aby przedstawić ten temat w sposób wyczerpujący. Już nieraz dowiódł, że jeśli podejmuje się jakiegoś tematu, dokonuje go z pełnym oddaniem, o czym mogłem się przekonać, czytając wcześniejsze książki autora „Sadystka z Auschwitz”, „Dzieci nazistów”. „Elżbieta Batory”, „Polowanie na bestię z Majdanka”.
Książka „Esesmanka” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia na Faktach

