Alek Rogoziński otworzył nowy rozdział w swej twórczości. Będąc jednak wierny swej komediowej naturze, zarysował intrygującą obyczajowo-sensacyjną historię. A jeśli o historii mowa, to muszę przyznać, że autor ma sporą wiedzę, którą dzieli się z nami w bardzo lekki i przyjemny sposób. Taką naukę historii to jak kupuję!
To, że Alek Rogoziński księciem komedii kryminalnej jest wie każdy. To, że potrafi również odnaleźć się w obyczajowej odsłonie jest wiadome. Teraz autor ukazuje nam swoje obyczajowo-historyczno-sensacyjne oblicze. I do historii polskiej literatury przejdzie fakt, że również w tej dziedzinie Alek ma się bardzo dobrze.
Jego najnowsza książka pt. „Skradziony klejnot” skradła moje czytelnicze serce i powiodła mnie do XVII wieku. Lecz ważne jest to, że autor nie zawiódł moich oczekiwań. A te rosną w miarę apetytu. Znając twórczość Alka spodziewałem się wiele. Przede wszystkim wyrazistych bohaterów i fabuły, która porwie mnie w wir czytania. I tak właśnie było od pierwszego do ostatniego słowa.
„Skradziony klejnot” to pierwsza część sagi pt. „Gorset i szpada”. A już w dniu premiery autor ogłosił wszem wobec, iż historia ta zostanie zekranizowana. Ale po kolei.
Na kartach „Skradzionego klejnotu” poznajemy historię Julii Zasławskiej – młodszej „z dwóch córek hrabiego Gustawa Zasławskiego i jego trzeciej, młodszej o dziesięć lat żony, Franciszki, Bernadette z domu Riguad”. Trochę jak w „Modzie na sukces” lecz proszę mi wierzyć, że ta historia jest o niebo lepsza. Jak się okazuje hrabianka, w dniu osiągnięcia „metrycznej pełnoletności” zmuszona jest opuścić swój ukochany Paryż, by udać się do Polski. Wymuszony wyjazd podyktowany jest złą sytuacją materialną jej rodziny. Wyjazd do Rzeczypospolitej ma pozwolić hrabiance odziedziczyć majątek i znaleźć dobrze sytuowanego męża. A wszystko pod czujnym okiem ciotki oraz pod opieką bardzo nietypowego kuzyna Pierre’a i frywolnej służącej Camille. Jak by tego było mało w „dzikim kraju” określanym tak przez francuzów Julia szybko przekonuje się, że plotki, intrygi i sekrety to chleb powszedni polskiego dworu królewskiego. Na domiar złego ktoś skradł ulubiony naszyjnik królowej Marysieńki, a Zasławska wplątana została w pewną aferę.
Czy przyjazd do Polski nie okazał się błędem? Czy hrabianka wyjdzie bogata za mąż? Czy odziedziczy spory majątek? A może sporo będzie musiała zapłacić za wyjazd z ukochanego Paryża?
Pewne jest to, że Alek Rogoziński otworzył nowy rozdział w swej twórczości. Będąc jednak wierny swej komediowej naturze, zarysował intrygującą obyczajowo-sensacyjną historię. A jeśli o historii mowa, to muszę przyznać, że autor ma sporą wiedzę, którą dzieli się z nami w bardzo lekki i przyjemny sposób. Taką naukę historii to jak kupuję! Oczywiście, jak wspomniałem znajdziemy tu również humor, który jest znakiem rozpoznawczym Alka Rogozińskiego. Autor w swej twórczości idzie dalej, serwując nam garść historii z polskiego dworu królewskiego. Wszak przydomek „królewski” do Alka pasuje niczym korona do króla. „Skradziony klejnot” to dopiero pierwsza część cyklu „Gorset i szpada”. Zatem Alku – królu złoty weźże pióro i pisz.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Lekkie.
