Czy zdarzyło Wam się kiedyś trzymać w rękach książkę, która już od pierwszych stron sprawia, że w Waszym umyśle zaczynają kiełkować zupełnie nowe myśli, a dotychczasowe przekonania bezgłośnie pękają jak bańka mydlana? Zapewne doskonale wiecie, jak bardzo cenię sobie lektury niebanalne – takie, które nie karmią nas naukowym jargonem, akademickim nadęciem ani tanim, pseudo-motywacyjnym frazesem. W gęstym szumie dzisiejszych poradników i podręczników tak zwanego „udanego życia” niezwykle trudno trafić na głos autentyczny, świeży, bezpretensjonalny i głęboko ludzki. Dlatego z ogromną ekscytacją oraz czytelniczą radością oddaję w Wasze ręce recenzję pozycji, która dosłownie skradła moje serce i sprawiła, że na chwilę przystanąłem, by głęboko przemyśleć otaczającą nas rzeczywistość. Panie i Panowie, przed Wami „Boginistka” autorstwa Aleksandry Gmyrek – książka, obok której po prostu nie da się przejść obojętnie!
Kim właściwie jest współczesna kobieta? Zauważcie, jak z niesamowitą wręcz łatwością dzisiejszy świat przykleja ludziom etykiety i wciska ich w gotowe, z góry odlane szablony. Z jednej strony ze wszystkich stron słyszymy doniosłe hasła o pełnej niezależności, budowaniu spektakularnej kariery, całkowitej samowystarczalności i stawianiu twardych, nieprzeniknionych granic. Z drugiej strony – wciąż podświadomie i cicho wymaga się od kobiet łagodności, uległości, ciągłego dostosowywania się do oczekiwań otoczenia, dbania o domowe ognisko i bycia zawsze „grzeczną, cichą oraz wygodną”. Jeśli kobieta wybiera siłę, otoczenie błyskawicznie przypisuje jej chłód, brak emocji i zgorzknienie. Jeśli zaś okazuje wrażliwość i empatię, świat bez mrugnięcia oka próbuje to wykorzystać.
Aleksandra Gmyrek w swojej książce stawia genialne w swej prostocie, a przy tym niezwykle trafne pytanie: jak nazwać kobietę, która z jednej strony potrafi sama poukładać swoje życie, podejmować odważne decyzje, zarabiać i działać, nie potrzebując nikogo, by „dać sobie radę”… a z drugiej strony wciąż lubi bliskość, wsparcie, ciepło oraz obecność drugiego człowieka i nie udaje, że jest stworzona z pancernego kamienia? Jak nazwać kobietę, która nie chce być ani uległa i wygodna dla innych, ani przesadnie twarda i odcinająca się od wszystkiego, tylko po prostu chce być sobą?
Autorka dostrzega z wielką dojrzałością, że dotychczasowy język i powszechnie używane definicje były po prostu zbyt ubogie o pojęcie, które potrafiłoby połączyć te dwa światy bez popadania w krzywdzące skrajności. Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi społeczno-kulturowymi etykietkami, które świat tak chętnie przypina, a tym, co naprawdę czujemy w swoim wnętrzu, pojawia się przestrzeń, której nikt wcześniej tak dobrze i trafnie nie nazwał. I właśnie w tej fascynującej, wolnej przestrzeni rodzi się „Boginistka”. To brakujące słowo dla kobiety, która za nic w świecie nie mieści się w ciasnych schematach. Która nie chce wybierać między siłą a wrażliwością, niezależnością a potrzebą bliskości, chłodnym rozumem a kobiecą intuicją. Która przestaje dopasowywać się do gotowych ról społecznych i zaczyna tworzyć własną autentyczną definicję siebie — wyłącznie na swoich własnych, nienaruszalnych zasadach.
To, co w książce Aleksandry Gmyrek zachwyciło mnie najbardziej i sprawiło ogromną frajdę z czytania, to bez wątpienia styl prowadzenia narracji. Autorka wchodzi w ten wielowarstwowy, trudny temat bez grama akademickiego zadęcia czy sztywnej teorii. Nie znajdziecie tu skomplikowanych naukowych pojęć przelanych na papier bez troski o czytelnika, ani nużących wywodów. Gmyrek robi coś o wiele bardziej wartościowego i niezwykle odważnego — z chirurgiczną wręcz precyzją, a zarazem z niesamowitą lekkością i cudownym humorem rozkłada na czynniki pierwsze to, skąd właściwie wzięło się w nas to całe utarte „powinnaś”, „wypada” oraz „tak trzeba”.
Bez moralizowania, bez oceniania i bez niepotrzebnej patetyczności, za to z błyskotliwym humorem trafiającym dokładnie w punkt, pokazuje, dlaczego kobiety zostały ukształtowane właśnie w taki, a nie inny sposób. Odsłania mechanizmy pokazujące, jak bardzo wiele z tych dawnych schematów działa w nas w sposób w pełni automatyczny, nawet jeśli głęboko wydaje nam się, że to nasze własne, niezależne wybory.
Co niezwykle istotne, ta lekkość pióra autorki w żaden sposób nie odbiera książce głębi i mądrości. Czasem jeden celny, dowcipny komentarz autorki trafia dokładnie tam, gdzie trzeba, działając skuteczniej niż wielostronicowy podręcznik akademicki. Aleksandra Gmyrek uświadamia nam, że „Boginistka” nie jest kolejną teorią ani modną naklejką marketingową. To przede wszystkim świeże, uzdrawiające spojrzenie, które pozwala zobaczyć siebie i swoje relacje o wiele wyraźniej. Krok po kroku odsłania przed nami, kim jest kobieta, która przestaje żyć według cudzych oczekiwań, a zaczyna według własnego wewnętrznego kompasu. Pokazuje jej sposób myślenia, podejmowane decyzje, stawiane granice i to wszystko, co sprawia, że nie musi już wybierać między jedną wersją siebie a drugą.
Lektura tej książki to niezwykle wyzwalające doświadczenie. Daje czytelnikowi ogromne poczucie oddechu, zrozumienia i prawdziwego wsparcia. Nie ma tu fałszu, udawania czy mentorskiego tonu z góry – jest za to autentyczny, pełen ciepła dialog autorki z czytelnikiem, oparty na szacunku i empatii. Każda strona przynosi refleksję, a czytelnik ma wrażenie, jakby rozmawiał z niezwykle mądrą, wyrozumiałą przyjaciółką, która doskonale rozumie blaski i cienie codziennego życia.
Z pełnym przekonaniem i wielką radością muszę podkreślić, że „Boginistka” Aleksandry Gmyrek w stu procentach zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki! To niezwykle wartościowa, głęboka i błyskotliwa pozycja, która z ogromną dumą i zasłużenie wzbogaca czyt-NIKową biblioteczkę. Z czystym sumieniem gorąco polecam tę lekturę każdemu – zarówno kobietom poszukującym własnej drogi, jak i mężczyznom, którzy chcą lepiej i mądrzej zrozumieć otaczający ich świat relacji. To lektura, do której bez wątpienia będę powracał jeszcze bardzo często. Czyt-NIK poleca gorąco!
Książka pt. "Boginistka" dostępna jest tutaj

