„Skradzione życie” to powieść, która nie udaje lekkiej historii do poduszki – ona wchodzi pod skórę, zostaje tam na długo i nie pozwala o sobie zapomnieć. I właśnie za to zdobywa moje czytelnicze uznanie oraz zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to nie jest zwykła lektura. To jest literackie doświadczenie.
Już od pierwszych stron czuć, że autorka nie prowadzi czytelnika po bezpiecznych ścieżkach. Warszawa 1938 roku nie jest tu jedynie tłem – jest żywym organizmem, który oddycha, drży i w końcu zaczyna się kruszyć pod ciężarem historii. W tym świecie poznajemy Justynę Mazurkiewicz, młodą kobietę obdarzoną talentem, ambicją i marzeniami, które dopiero zaczynają nabierać kształtu. Sierociniec, nauka, pierwsza powieść – wszystko to układa się w obraz życia, które mogłoby rozkwitnąć. Mogłoby… gdyby nie wojna. I właśnie tutaj Joanna Jax robi coś, co potrafi tylko ona – z ogromną delikatnością, ale i bezlitosną precyzją, odbiera bohaterce wszystko, co budowała. Nie ma tu taniego dramatyzmu, jest za to brutalna prawda historii, która nie pyta o plany ani o marzenia. Anonimowy donos, getto, przymusowe roboty – każdy z tych elementów nie jest tylko punktem fabularnym, ale emocjonalnym ciosem, który rezonuje w czytelniku jeszcze długo po odłożeniu książki.
Autorka ponownie sprawiła, że moje czytelnicze emocje sięgnęły zenitu. To nie jest przesada – to naturalna reakcja na historię, która tak skutecznie łączy los jednostki z wielką historią. Justyna nie jest tu tylko postacią literacką. Ona staje się kimś bliskim, kimś, kogo losy śledzi się z rosnącym napięciem i niepokojem, jakby chodziło o kogoś z własnego otoczenia. Na szczególną uwagę zasługuje motyw literatury w literaturze. Pamiętnik, który prowadzi bohaterka, staje się nie tylko formą przetrwania, ale też świadectwem istnienia – próbą ocalenia siebie w świecie, który systematycznie odbiera człowiekowi tożsamość. To właśnie w tych fragmentach najmocniej wybrzmiewa siła tej opowieści. Słowo pisane staje się tu bronią, pamięcią i ostatnim schronieniem.
Joanna Jax po raz kolejny udowadnia, że mistrzowsko operuje emocjami. Nie manipuluje czytelnikiem, lecz prowadzi go przez historię w taki sposób, że sam zaczyna czuć ciężar wyborów, strat i nadziei. Każda scena jest przemyślana, każde zdanie niesie znaczenie, a jednocześnie całość pozostaje niezwykle płynna i wciągająca. To literatura, która nie potrzebuje fajerwerków – jej siła tkwi w autentyczności.
Wątek Nowego Jorku, w którym dorosła już Justyna odkrywa prawdę o swojej przeszłości, dodaje historii nowego wymiaru. To moment, w którym przeszłość i teraźniejszość zderzają się z pełną siłą. I wtedy pojawia się pytanie, które towarzyszy czytelnikowi do samego końca: czy można odzyskać coś, co zostało nie tylko zabrane, ale i zawłaszczone przez kogoś innego? Autorka kolejny raz zdobyła moje czytelnicze serce, które łaknie takich historii – wielowymiarowych, emocjonalnych i prawdziwych w swoim literackim przekazie. Jej powieści to mistrzostwo tworzenia fabuł, na kartach których zapisane są historie poruszające najczulsze struny mojego czytelniczego serca. Nie ma tu przypadkowości, nie ma pustych słów. Jest za to konsekwentnie budowany świat, który żyje własnym rytmem.
„Skradzione życie” to książka, która zmusza do refleksji nad tym, czym jest autorstwo, tożsamość i prawo do własnej historii. Ale robi to bez akademickiego tonu, bez teoretyzowania – zamiast tego daje emocje, które mówią więcej niż jakakolwiek analiza.
Relacja między Justyną a światem literackiej niesprawiedliwości staje się osią całej opowieści. I choć fabuła prowadzi nas przez trudne, często bolesne wydarzenia, to jednak nie odbiera nadziei. Przeciwnie – pokazuje, że nawet w najbardziej zawłaszczonym życiu może pojawić się moment, w którym człowiek odważy się upomnieć o siebie.
Nie sposób nie docenić też języka powieści. Joanna Jax nie komplikuje go niepotrzebnie, ale jednocześnie potrafi nadać mu odpowiednią wagę i rytm. Dzięki temu książka jest przystępna, a jednocześnie pełna głębi. To równowaga, którą niełatwo osiągnąć.
Na zakończenie mogę dodać jedno – „Skradzione życie” to powieść, która zostaje z czytelnikiem. Nie tylko jako historia, ale jako emocjonalny ślad. To książka, która zdobywa moje czytelnicze uznanie i bez wahania trafia do kategorii NIK – Najlepszych Interesujących Książek. I jeśli miałbym wskazać powieści, które naprawdę poruszają, ta zdecydowanie znajduje się bardzo wysoko na liście. Autorka po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać tak, by czytelnik nie tylko czytał, ale przede wszystkim czuł. A to w literaturze jest wartością najcenniejszą.
Książka pt. "Skradzione życie" ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego

