„Obeliks i spółka” to nie tylko świetny komiks humorystyczny. To historia piekielnie inteligentna, aktualna i przede wszystkim fantastycznie napisana. Taki album nie starzeje się nigdy. Bawi młodszych, daje do myślenia starszym i przypomina, dlaczego przygody Asteriksa stały się fenomenem kultury popularnej.
Wystarczyła jedna sprytna decyzja, by spokojna galijska osada zamieniła się w miejsce ogarnięte prawdziwym zakupowym szaleństwem. "Asteriks. Obeliks i spółka. Tom 23" to kapitalna opowieść o tym, jak łatwo można zatracić się w pogoni za pieniędzmi, luksusem i pozornym sukcesem. René Goscinny i Albert Uderzo po raz kolejny udowadniają, że humor w świecie Asteriksa nie służy wyłącznie do rozśmieszania. Pod lawiną gagów i komicznych sytuacji kryje się historia zaskakująco aktualna, błyskotliwa i momentami wręcz boleśnie prawdziwa.
Tym razem wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Wioska szykuje Obeliksowi wyjątkowy prezent urodzinowy – możliwość porządnego oklepania całego legionu Rzymian z obozu Rabarbarum. Brzmi jak spełnienie marzeń każdego Galijczyka i oczywiście samego Obeliksa. Jednak Juliusza Cezara zaczyna niepokoić nieustanna siła tej małej osady. Wtedy do gry wchodzi Ekonomikus – młody doradca, który zamiast miecza wybiera ekonomię. I trzeba przyznać, że jego plan jest bardziej niebezpieczny niż niejedna armia. Bo oto Obeliks zaczyna sprzedawać menhiry. Najpierw jeden, potem kolejne. Pojawiają się pieniądze, luksusy, potrzeba posiadania coraz więcej i więcej. Galowie zaczynają się zmieniać. Nagle najważniejsze nie jest już lanie Rzymian, ale handel, bogactwo i wygodne życie. I właśnie tutaj René Goscinny pokazuje swój geniusz.
To niesamowite, jak lekko i zabawnie potrafił opowiadać o rzeczach poważnych. Nie ma tutaj moralizowania ani ciężkiego filozofowania. Zamiast tego dostajemy lawinę gagów, absurdalnych sytuacji i błyskotliwych dialogów. Człowiek śmieje się z kolejnych pomysłów, a jednocześnie widzi, że ten komiks wcale się nie zestarzał. Reklama, sztucznie kreowane potrzeby, pogoń za modą, napędzanie rynku – przecież to wszystko działa dokładnie tak samo dzisiaj.
Ogromną siłą tego albumu są także bohaterowie. Obeliks jak zwykle kradnie show swoją dziecięcą prostolinijnością i szczerością. Asteriks próbuje zachować zdrowy rozsądek, ale nawet on zaczyna dostrzegać, że wioska powoli wariuje. No i mieszkańcy osady – każdy z nich dorzuca do tej historii własną cegiełkę chaosu. Efekt? Czysta komediowa magia.
Nie można też zapomnieć o rysunkach Alberta Uderzo. Kadry kipią energią, emocjami i detalami. Tło często żyje własnym życiem, a miny bohaterów potrafią rozbawić bardziej niż niejeden dialog. To właśnie ten styl sprawia, że do „Asteriksa” wraca się z ogromną przyjemnością nawet po latach.
Nowe wydanie w twardej oprawie robi świetne wrażenie. Dodatki to prawdziwa gratka dla fanów serii – archiwalne materiały, ciekawostki i spojrzenie za kulisy powstawania albumu sprawiają, że lektura staje się jeszcze pełniejsza. Widać, ile serca włożono w przygotowanie tego wydania.
„Obeliks i spółka” to nie tylko świetny komiks humorystyczny. To historia piekielnie inteligentna, aktualna i przede wszystkim fantastycznie napisana. Taki album nie starzeje się nigdy. Bawi młodszych, daje do myślenia starszym i przypomina, dlaczego przygody Asteriksa stały się fenomenem kultury popularnej.
Ten tom zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To komiks, który nie tylko dostarcza świetnej rozrywki, ale też wnosi ogromną wartość do każdej czyt-NIKowej biblioteczki. I właśnie za takie historie kocha się świat Asteriksa.
Komiks pt. "Asteriks. Obeliks i spółka. Tom 23" dostępny jest na stronie Egmont

