To moje kolejne spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej i muszę przyznać jedno – autorka ponownie, jak na mistrzynię kryminału przystało, zachwyca kunsztem tworzenia historii, która elektryzuje czytelnicze emocje. Już wielokrotnie udowadniała, że potrafi budować fabuły gęste od tajemnic, a „Noc trzydziesta” tylko potwierdza, że jej literacka forma wciąż jest imponująca.
Niektóre zbrodnie nigdy naprawdę nie znikają. Potrafią na lata zapaść w ciszę, by po czasie powrócić jeszcze mroczniejsze i bardziej niepokojące. Właśnie w taką przestrzeń prowadzi czytelnika „Noc trzydziesta” autorstwa Katarzyny Puzyńskiej – opowieść, w której przeszłość nie zamierza pozostać zamknięta w archiwach policyjnych teczek.
Już od pierwszych stron czuć, że nad historią unosi się coś ciężkiego, niepokojącego, jak cień dawnej zbrodni, która nigdy tak naprawdę nie została pogrzebana. Puzyńska z charakterystyczną dla siebie precyzją buduje atmosferę napięcia i wciąga czytelnika w świat tajemnic, gdzie każde odkrycie rodzi kolejne pytania, a prawda okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek chciałby uwierzyć. To początek opowieści, która potrafi przyspieszyć bicie serca i sprawić, że od książki trudno się oderwać.
Jesienny poranek, deszcz spływający po tafli stawu i odkrycie, które burzy spokój niewielkiej okolicy. Z wody zostaje wyłowione ciało topielca, a początkowe przypuszczenia sugerują nieszczęśliwy wypadek. Gdy śledczy zaczynają przyglądać się sprawie uważniej, na powierzchnię zaczynają wypływać fakty, które zmieniają wszystko. Wkrótce okazuje się, że zaledwie tydzień wcześniej w pobliżu odnaleziono brutalnie okaleczone ciała dwójki młodych ludzi. Sposób zadania obrażeń przywołuje przerażające wspomnienia o seryjnym mordercy znanym jako Amor. Problem w tym, że zabójca odpowiedzialny za tamte zbrodnie został zatrzymany trzydzieści lat temu.
I właśnie w tym miejscu zaczyna się historia z „Nocy trzydziestej” autorstwa Katarzyny Puzyńskiej – opowieść, która szybko wciąga czytelnika w gęstą sieć niedopowiedzeń, dawnych tajemnic i pytań, na które nikt nie ma łatwych odpowiedzi. Drugi tom cyklu „Zalesie” pokazuje, jak bardzo przeszłość potrafi wpływać na teraźniejszość i jak cienka bywa granica między prawdą a tym, w co przez lata wszyscy wierzyli. Puzyńska od pierwszych stron buduje atmosferę niepokoju, który powoli, ale konsekwentnie zaczyna oplatać czytelnika, sprawiając, że trudno oderwać się od tej historii choćby na chwilę.
To moje kolejne spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej i muszę przyznać jedno – autorka ponownie, jak na mistrzynię kryminału przystało, zachwyca kunsztem tworzenia historii, która elektryzuje czytelnicze emocje. Już wielokrotnie udowadniała, że potrafi budować fabuły gęste od tajemnic, a „Noc trzydziesta” tylko potwierdza, że jej literacka forma wciąż jest imponująca.
Autorka ma niezwykły talent do konstruowania opowieści, w których napięcie nie jest jednorazowym wystrzałem emocji, lecz długim, konsekwentnym procesem. Każdy kolejny rozdział dokłada nowy element układanki. Każda scena odsłania fragment prawdy, ale jednocześnie rodzi kolejne pytania. Czy pojawił się naśladowca legendarnego mordercy? A może ktoś popełnił fatalny błąd trzydzieści lat temu? A może… prawda jest jeszcze bardziej przerażająca?
Katarzyna Puzyńska bardzo umiejętnie prowadzi czytelnika przez tę historię. Wprowadza kolejne postacie, splata ich losy i pokazuje, że w świecie kryminału nic nie jest czarno-białe. Na pierwszy plan wysuwa się grupa śledczych próbujących rozwikłać zagadkę Amora. Komisarz Iwo Wilkowski, podkomisarz Michalina Murawska, prokurator Grzegorz Hala oraz dziennikarka śledcza Oliwia Bacewicz – każde z nich wnosi do tej historii coś ważnego, a jednocześnie każde skrywa własne tajemnice. I to właśnie jest jedna z największych sił tej książki.
Puzyńska nie tworzy jedynie intrygi kryminalnej. Ona buduje pełnokrwisty świat ludzi z krwi i kości. Bohaterowie nie są jedynie figurami przesuwanymi po planszy fabuły. Mają emocje, słabości, sekrety i własne demony. Dzięki temu czytelnik nie tylko śledzi rozwój śledztwa, ale też zaczyna angażować się w losy postaci.
Bardzo ciekawie poprowadzony jest wątek Michaliny Murawskiej, która odkrywa, że sprawa Amora może mieć związek z jej własną rodziną. To moment, w którym kryminał staje się czymś więcej niż tylko historią o poszukiwaniu mordercy. Staje się opowieścią o przeszłości, która wraca w najmniej spodziewanym momencie. Do tego dochodzą kolejne napięcia – choćby wątek prokuratora Hali, który sam zmaga się z tajemniczą przesyłką znalezioną w bagażniku swojego mercedesa. Kto ją tam umieścił? I dlaczego? Czy ma to związek z prowadzonym śledztwem, czy może z działalnością grupy przestępczej, którą właśnie próbuje rozpracować?
Katarzyna Puzyńska świetnie bawi się tymi wątkami. Rozciąga je w czasie, splata ze sobą i sprawia, że czytelnik praktycznie przez cały czas pozostaje w stanie lekkiego napięcia. To właśnie kunszt tworzenia napięcia sprawia, że „Noc trzydziesta” czyta się niemal jednym tchem.
Styl autorki zasługuje na szczególne uznanie. Narracja jest dynamiczna, ale jednocześnie bardzo obrazowa. Sceny są sugestywne, momentami wręcz filmowe. Czytelnik bez problemu wyobraża sobie deszczowy poranek nad stawem czy mroczny leśny parking, na którym odnaleziono okaleczone ciała. Katarzyna Puzyńska doskonale wie, jak budować atmosferę. Czasem wystarczy jedno zdanie, jeden drobny szczegół, by wprowadzić do historii nutę niepokoju.
Ogromnym atutem książki jest również tempo. Historia rozwija się płynnie, ale autorka umiejętnie dawkuje informacje. Dzięki temu czytelnik nie dostaje wszystkiego od razu. Zamiast tego krok po kroku odkrywa kolejne elementy układanki, a gdy wydaje się, że już wie, dokąd prowadzi ta droga, to tylko mu się wydaje – wszak Katarzyna Puzyńska potrafi zaskoczyć. I właśnie za to lubię jej książki. Za momenty, w których czytelnik odkłada książkę tylko po to, by po chwili znowu po nią sięgnąć, bo musi wiedzieć, co będzie dalej. Za bohaterów, którzy nie są papierowi. Za historie, które potrafią przyspieszyć bicie serca.
Nie będę zdradzał zbyt wiele z fabuły, bo w przypadku kryminałów to zawsze ryzykowna sprawa. Powiem jednak jedno – jeśli ktoś liczy na historię pełną zwrotów akcji, napięcia i tajemnic, które sięgają daleko w przeszłość, to „Noc trzydziesta” zdecydowanie spełni te oczekiwania. To książka, która pokazuje, jak wielką siłę ma dobrze opowiedziana historia. Dla mnie było to kolejne spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej i ponownie okazało się spotkaniem bardzo udanym. Autorka jeszcze raz przyprawiła mnie o szybsze bicie serca, udowadniając, że w świecie polskiego kryminału wciąż należy do absolutnej czołówki. Dlatego bez wahania mogę powiedzieć jedno – „Noc trzydziesta” zdobywa moje czytelnicze uznanie i zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszych Interesujących Książek.
To kryminał, który nie tylko opowiada historię. On ją buduje, rozwija i prowadzi czytelnika przez emocje, które potrafią zostać z nim jeszcze długo po zamknięciu książki. Jeśli lubicie historie, w których napięcie narasta z każdą stroną, a tajemnice sprzed lat wracają z siłą, której nikt się nie spodziewał, ta książka powinna znaleźć się na Waszej półce. Bo niektóre historie nie kończą się po trzydziestu latach. Niektóre dopiero wtedy naprawdę się zaczynają.
Książka pt. "Noc trzydziesta" ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka

