...Dla mnie magia ta musiała mieć bardziej rygorystyczne reguły, a przede wszystkim brać poprawkę na zwykłe ludzkie ograniczenia, jak podzielność uwagi przy kontrolowaniu cieni. Natomiast potencjał na kontynuację brał się głównie z tego, że moi bohaterowie nie mogli poznać wszystkich przygotowanych przeze mnie tajemnic w naturalny i realistyczny sposób w jednym momencie...
Czyt-NIK: Czy pisząc „Strażnika potępienia”, od początku wiedział Pan, w jakim kierunku poprowadzi losy Atto?
Piotr Szczepanek: Pozwolę sobie powiedzieć przewrotnie: i tak, i nie. Kończąc pierwszą część, nie miałem żadnego planu dla dalszych losów Atto, ale zacząłem rozmyślać, w jaki sposób mogłyby na niego wpłynąć finałowe wydarzenia. Dawno temu w krótkim opowiadaniu miałem okazję opisać zachowanie szalonej osoby widziane z zewnątrz i rezultat spodobał się ówczesnym czytelnikom. Postanowiłem więc spróbować swoich sił z taką postacią na szerszą skalę. W połączeniu z inspiracją bohaterem z uniwersum Warhammera, który korzystając z mocy demona, stopniowo zatraca na jego rzecz swoją duszę, dotarłem do tego, co miało spotkać Atto. Zdecydowałem jeszcze, by między wydarzeniami książek minęło siedem lat, podczas których zajdą w Atto drastyczne zmiany, a do samego pisania przystąpiłem z pełnym planem na to, jak fabuła ma przebiegać od początku do samego końca.
Czyt-NIK: Skąd narodził się pomysł na serię „Pogrążony w półmroku” i kiedy poczuł Pan, że ten świat ma potencjał na dłuższą opowieść?
Piotr Szczepanek: Bezpośredniego źródła pomysłu na serię nie potrafię wskazać. Miała być to zwykła przygoda najemników, na których też głównie się skupiałem. Z kolei świat miał realistycznie przedstawiać miejsce rządzone magią cieni, do której zainspirowała mnie postać z pewnej gry komputerowej, która jednak władała swoimi cieniami w dużo większym stopniu. Zbyt dużym dla tego, co sam upatrywałem w swoim świecie. Dla mnie magia ta musiała mieć bardziej rygorystyczne reguły, a przede wszystkim brać poprawkę na zwykłe ludzkie ograniczenia, jak podzielność uwagi przy kontrolowaniu cieni. Natomiast potencjał na kontynuację brał się głównie z tego, że moi bohaterowie nie mogli poznać wszystkich przygotowanych przeze mnie tajemnic w naturalny i realistyczny sposób w jednym momencie. Czułem zarazem, że zakończenie pierwszej części jest dobrą klamrą dla ozgardy Stalskiego i samego Atto.
Czyt-NIK: Jak wyglądał proces tworzenia uniwersum tej serii? Czy miał Pan gotową mapę świata, historię krain i zasady działania magii?
Piotr Szczepanek: Obawiam się, że nie ma tu dużo tajemniczości, którą mógłbym rozwiać ciekawą odpowiedzią. Proces to po prostu dużo rozmyślania, jeśli nie bezpośrednio przed klawiaturą, zapisując kolejne fakty o świecie, to po drodze na przystanek autobusowy, czy w każdej innej wolnej chwili. Podejmowanie decyzji dotyczących aspektów powieści wymienionych w pytaniu przyrównałbym do dopasowywania elementów układanki. Jeśli ma istnieć jedna kraina, w której przyzwala się do przeprowadzania rytuału, to powinna istnieć też druga, w której jest on zakazany. A jak wyglądałby kraj kompromisu? Kompromis ten byłby pewnie motywowany pieniędzmi lub wpływami (czerpiąc realizm z otaczającej nas rzeczywistości). Od razu rodzi się też pytanie, jakie tarcia wystąpią na płaszczyźnie dzielących te kraje różnic? I tak, szczerze mówiąc, trochę samo się to układa, kiedy staram się zachować spójną wewnętrzną logikę między elementami budowanego świata.

