Czyt-NIK: Zofia, bohaterka powieści „Wszystko, czego dziś chcę” traci niemal wszystko, co dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Czy podczas tworzenia tej bohaterki inspirowały Panią prawdziwe historie kobiet, które musiały nauczyć się budować swoje życie od nowa?
Monika Leśniewska: Zdecydowanie tak. Zofia nie jest jedną konkretną osobą, ale raczej mozaiką doświadczeń, emocji i historii wielu kobiet, które miałam zaszczyt poznać na swojej drodze lub o których słyszałam. W życiu wielu z nas, także moim, nadchodzi moment, w którym bezpieczny, dobrze znany świat nagle rozpada się jak domek z kart. Tworząc tę postać, chciałam oddać hołd tej niesamowitej, często cichej determinacji, którą kobiety odkrywają w sobie właśnie wtedy, gdy zostają postawione pod ścianą. Zależało mi na pokazaniu prawdy – bez lukrowania, ale z ogromną nadzieją. Chciałam udowodnić, że choć moment utraty wszystkiego jest paraliżujący, może stać się też początkiem budowania czegoś znacznie prawdziwszego i głębszego.
Czyt-NIK: Sardynia w „Wszystko, czego dziś chcę” jest czymś więcej niż tylko tłem wydarzeń – niemal staje się jednym z bohaterów powieści. Dlaczego właśnie to miejsce wybrała Pani na przestrzeń przemiany i odzyskiwania nadziei przez Zofię?
Monika Leśniewska: Sardynia ma w sobie absolutnie unikalną energię. To wyspa słońca, zapierających dech w piersiach widoków i uderzającego wręcz kontrastu między potęgą natury a niespiesznym rytmem życia mieszkańców. Szukałam dla Zofii miejsca, które wyrwie ją z dotychczasowej matni, zmusi do zatrzymania się i uleczy jej przebodźcowane, zranione zmysły. Sardynia jest jedną ze światowych „niebieskich stref”, gdzie ludzie żyją najdłużej i najszczęśliwiej – i to nie przypadek. Tamtejsza kultura opiera się na prostocie, celebrowaniu codzienności i głębokich więziach społecznych. Ta wyspa nie tylko gości moją bohaterkę, ale aktywnie zmusza ją do zrzucenia starej skóry i ponownego otwarcia się na świat.
Czyt-NIK: Jednym z najmocniejszych przesłań książki „Wszystko, czego dziś chcę” jest pokazanie, że wsparcie drugiego człowieka może pomóc przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Jaką jedną myśl chciałaby Pani, aby czytelnicy zabrali ze sobą po zamknięciu ostatniej strony tej historii?
Monika Leśniewska: Chciałabym, aby każdy po odłożeniu książki na półkę poczuł głęboki wewnętrzny spokój. Często w kryzysie zamykamy się w sobie, paraliżowani poczuciem wstydu czy porażki. Moja powieść to przede wszystkim opowieść o sile kobiecej wspólnoty. Chciałabym, aby ta historia była dla czytelników przypomnieniem o tym, jak wielką moc ma wyciągnięta pomocna dłoń i jak ważne jest, byśmy potrafili tę pomoc przyjąć.
Najważniejsza myśl, którą pragnę zostawić w sercach czytelników, brzmi: Niezależnie od tego, jak ciemna wydaje się noc i jak wiele straciliśmy, z pomocą życzliwych ludzi zawsze jesteśmy w stanie odnaleźć drogę do szczęścia w codzienności. Nasze serca mają niesamowitą zdolność do regeneracji.

