James Gould-Bourn mocno trafi do naszych emocji. „Mój tata panda” jest powieścią poruszającą i pokrzepiającą. Autor porusza również kwestię ojcostwa. Zwłaszcza ojcostwa bez wsparcie żony i co ważne w poczuciu żałoby po jej stracie. To, co zasługuje na słowa uznania pod adresem autora, to fakt, że podjął się tematu trudnego. Ukazał jego bolesne odcienie, jak i również przelał radość, która bije z nadziei, że życie może przynieść szczęśliwe chwile.
„Mój tata panda” jest książką, która zapewnia nam szeroki wachlarz emocji. Wiodący jest smutek i żal po utracie bliskiej osoby. James Gould-Bourn wywołuje w nas również pewnego rodzaju radość i śmiech.
Autor napisał wzruszającą powieść o tym jak radzić sobie z żalem i pustką po stracie bliskiej osoby. Historia jakże tragiczna i smutna, daje nam jednak nadzieję i świadomość, że każdy najgorszy scenariusz naszego życia, nie może sprawić, by los odebrał nam chęć do walki o lepsze jutro.
Takiego zdania jest właśnie Danny Malooley, ojciec jedenastoletniego Willa. Po wypadku samochodowym, w którym zginęła żona Danny’ego jego syn zamyka się przed całym światem. Od roku po śmierci Liz chłopczyk nie odzywa się do nikogo. Nie rozmawia z ojcem, oraz swym najlepszym przyjacielem Mo. Mężczyzna bezradnie próbuje zdobyć zaufanie syna, dążąc do nawiązania kontaktu. Relacje z synem nie są jedynym utrapieniem mężczyzny. Niestety los zadaje mu kolejne bolesne ciosy. Utrata pracy i pogrążenie się w sieci długów, stawia go przed widmem eksmisji. Podczas spaceru w parku wpada na pomysł, by pójść w ślad ulicznych artystów. Postanawia zakupić kostium pandy, by w jej przebraniu zabawiać przechodniów. Pewnego dnia podczas „występu” zauważa, grupkę chłopców zaczepiających jego syna. Bez chwili zastanowienia rusza mu na pomoc. Wówczas Will pierwszy raz od roku odzywa się do nieznajomego mężczyzny w ubraniu pandy. Krótkie słowo „dzięki” działa na mężczyznę pokrzepiająco. Odnajduje nadzieję na odbudowanie więzi z synem. Tylko, że Will nie wie, że pod maską pandy, kryje się jego ojciec. Mężczyzna boi się ujawnić prawdę, gdyż może ona okazać się dla chłopaka kolejnym ciosem, który definitywnie zniszczy więź między nimi.
James Gould-Bourn mocno trafi do naszych emocji. „Mój tata panda” jest powieścią poruszającą i pokrzepiającą. Autor porusza również kwestię ojcostwa. Zwłaszcza ojcostwa bez wsparcie żony i co ważne w poczuciu żałoby po jej stracie. To, co zasługuje na słowa uznania pod adresem autora, to fakt, że podjął się tematu trudnego. Ukazał jego bolesne odcienie, jak i również przelał radość, która bije z nadziei, że życie może przynieść szczęśliwe chwile.
James Gould-Bourn w pewien magiczny sposób połączył żałobę z elementami „komedii”. Nie łatwo jest ukazać istotę tej myśli, ponieważ zestawienie tych dwóch określeń, może budzić niezgodę, lecz autor dokonał tego w delikatny, subtelny sposób, czyniąc tę powieść niepowtarzalną. Myślę, że Ci, którzy ją przeczytali, wiedzą co mam na myśli. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak potoczą się losy Danny’ego i Willa, czy odbudują swoje relacje, to koniecznie sięgnijcie po tę powieść. Niesie ona nie tylko poruszającą historię, lecz może być dla nas akumulatorem dającą siłę do działania w trudnych chwilach naszego życia.
Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.
