Dosyć ostry język, brawurowa akcja oraz szczerość w przekazie są mocnym punktem debiutanckiej powieści Rafała Paczesia. I myślę, że tą książką autor nie postawił kropki nad i, lecz w przyszłości będzie nam dane trzymać w ręku kolejny jak to określił komik „papierowy blok ze sklejonym grzbietem”.
To, że Rafał Pacześ potrafi rozśmieszyć, wie każdy kto choć raz miał przyjemność posłuchać stand-upera. Komik w błyskotliwy sposób piętnuje naszą rzeczywistość. Pięćdziesiąt milionów wyświetleń na YouTubie jest tego doskonałym dowodem.
A dowodem na to, że potrafi stworzyć intrygującą historię jest jego debiutancka książka. „Grube wióry” to mocne wtargnięcie Paczesia na polski rynek wydawniczy. Tym samym spełnił on swoje marzenie sprzed lat. Początkowo miał powstać wywiad-rzeka, spis felietonów. Ot taka biografia. Myślę, że spotkałaby się ona z ciekawością odbiorców. Bo któż nie chciałby poznać jednego z najpopularniejszych stand-uperów w Polsce. Jednak wydawca i sam autor poszli dalej, serwując nam książkę, dzięki której poznajemy nową, całkiem inną twarz Rafała Paczesia.
Autor, żyje z rozśmieszania ludzi. Jak sam przyznaje „uwielbia obserwować, a w komedii rozkoszuje się balansowaniem na granicy”. I myślę sobie, że „Grube wióry” to balansowanie na naszych emocjach, które zapewnia wgłębianie się w historię zapisaną na papierowym bloku ze sklejonym grzbietem.
Rafał Pacześ, który dotychczas dał poznać się z „komediowej” stand-upowej strony, tym razem ukazuje inne oblicze swej twórczości. Stworzył powieść prawdziwą, szczerą, która choć nie rozśmiesza, to ukazuje prawdę polskiej rzeczywistości.
Na kartach tej powieści poznajemy dwudziestodwuletniego Oskara, pracownika hurtowni. Jego życie toczy się normalnym torem. Często wspomina swoją dawną miłość. Jednak w jego życiu dochodzi do zmiany, w momencie, gdy poznaje Wiktora. Jak się okazuje mimo ogromnej różnicy wieku ich bagaż życiowych doświadczeń ma wiele wspólnego. A to za sprawą ich ojców, nieudanych związków oraz przygód mocno zakrapianych alkoholem. Te same doświadczenia rysują między mężczyznami nić porozumienia.
Muszę przyznać, że historia jest gruba, a podczas jej poznawania w naszej głowie lecą swoiste wióry. A to za sprawą wydarzeń, które nie tylko poznajemy, lecz przede wszystkim w których uczestniczymy. Rafał Pacześ sposobem ukazania historii prowadzi czytelnika, dzięki czemu jesteśmy wraz z Oskarem i Wiktorem w samym centrum wydarzeń.
Dosyć ostry język, brawurowa akcja oraz szczerość w przekazie są mocnym punktem debiutanckiej powieści Rafała Paczesia. I myślę, że tą książką autor nie postawił kropki nad i, lecz w przyszłości będzie nam dane trzymać w ręku kolejny jak to określił komik „papierowy blok ze sklejonym grzbietem”.
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Agora.
