George R.R.Martin po raz kolejny udowadnia, że potrafi zdobywać serca i umysły miłośników fantastycznych historii. Jego kreatywność nie zna granic. To pisarstwo, które wymaga skupienia, ale odpłaca się z nawiązką. Dla mnie ta książka zdobywa należne, szczególne miejsce na czyt-NIKowej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to nie jest tylko rozszerzenie znanego świata. To jego fundament. To opowieść o potędze, która musiała upaść, by narodziła się legenda.
Do Westeros się nie wraca jak do zwykłej krainy z kart powieści. Tam się wraca jak do miejsca, które zostawiło w nas ślad – bliznę po emocjach, które kiedyś rozgrzały wyobraźnię do czerwoności. Historia rodu Targaryenów nie jest tylko opowieścią o władzy i smokach. To pulsująca saga o ambicji, zdradzie i cenie, jaką płaci się za koronę. Kiedy więc po raz kolejny otwieramy „Ogień i krew. Część 2”, nie wchodzimy w fabułę ostrożnie. Wpadamy w nią jak w sam środek pożaru.
Bo drugi tom tej monumentalnej kroniki nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia. Czuć tu dym spalonych marzeń, słychać trzepot smoczych skrzydeł nad Królewską Przystanią i niemal dotyka się napięcia, które narasta między pretendentami do tronu. To nie jest spokojne wspominanie dawnych dziejów. To zanurzenie w historię, która kipiała od emocji i niemal doprowadziła dynastię Targaryenów do upadku.
I właśnie w tym tkwi siła tej książki – w poczuciu, że uczestniczymy w czymś wielkim, w wydarzeniach, które ukształtowały całe Westeros. „Ogień i krew. Część 2” nie opowiada o legendach. Ona pokazuje, jak te legendy rodziły się w ogniu, krwi i ludzkiej słabości.
"Ogień i krew. Część 2" autorstwa George'a R.R. Martina to nie jest zwykła książka fantasy. To monumentalna kronika, która z rozmachem godnym smoczych skrzydeł opowiada dzieje dynastii Targaryenów – rodu, który władał Westeros przez trzysta lat, zanim jeszcze ktokolwiek słyszał o Wojnie Pięciu Królów. Martin ponownie dowiódł słuszności mianowania go Mistrzem gatunku, Mistrzem fantastycznych wizji zapisywanych kunsztem wyrazu, który zachwyca z każdą przekładaną stroną.
Ten tom to przede wszystkim opowieść o Tańcu Smoków – bratobójczej wojnie między Aegonem II a Rhaenyrą, konflikcie, który niemal doprowadził do zagłady smoczej potęgi. I choć wiemy, że historia Westeros nie kończy się na tej wojnie, Martin potrafi tak prowadzić narrację, że napięcie wcale nie ustępuje. Bo tutaj nie chodzi o to, kto przeżyje. Chodzi o to, jaką cenę zapłaci za władzę. Autor sięga po formę kroniki, spisanej przez arcymaestera Gyldayna, ale niech nikogo nie zmyli ta pozorna suchość przekazu. Pod tą „historyczną” narracją buzują emocje, ambicje, zdrady i dramaty rodzinne, które mogłyby obdzielić kilka innych sag. Styl Martina – pełen detali, smaczków, niedopowiedzeń i sprzecznych relacji – sprawia, że czytelnik czuje się jak badacz prawdy ukrytej między wersami. To nie jest fantastyka podana na tacy. To uczta, którą trzeba smakować. I właśnie w tym tkwi siła tej książki. Autor nie tylko snuje historię – on buduje świat z cegieł faktów, legend i plotek. Tworzy iluzję prawdziwej przeszłości, z całym jej chaosem i niejednoznacznością.
Styl, narracja oraz sposób budowania historii zasługują na uznanie warsztatu pisarskiego Martina. Każde zdanie wydaje się przemyślane, każde wydarzenie ma swoje konsekwencje, a każda decyzja bohaterów odbija się echem w kolejnych pokoleniach.
Warto zaznaczyć, że szczególne wrażenie robi sposób, w jaki autor portretuje Rhaenyrę i Aegona II. Nie ma tu czarno-białych podziałów. Nie ma łatwych odpowiedzi. Jest za to brutalna prawda o władzy – że niszczy, dzieli i pochłania nawet tych, którzy mieli ją tylko „na chwilę” dzierżyć. Martin pokazuje, że smoki to nie tylko potężne bestie ziejące ogniem, ale też symbole pychy i przekleństwa rodu.
Dla fanów cyklu "Pieśń Lodu i Ognia" ta książka to prawdziwa kopalnia wiedzy. Odpowiada na pytania, które od lat krążyły w fandomie. Skąd wzięły się smocze jaja Daenerys? Dlaczego Aegon III, zwany Zgubą Smoków, tak bardzo nienawidził tych stworzeń? Co naprawdę wydarzyło się podczas Tańca Smoków? Odpowiedzi są tu – czasem wprost, czasem między wierszami.
George R.R.Martin po raz kolejny udowadnia, że potrafi zdobywać serca i umysły miłośników fantastycznych historii. Jego kreatywność nie zna granic. To pisarstwo, które wymaga skupienia, ale odpłaca się z nawiązką. Dla mnie ta książka zdobywa należne, szczególne miejsce na czyt-NIKowej półce NIK – Najlepszych Interesujących Książek. Bo to nie jest tylko rozszerzenie znanego świata. To jego fundament. To opowieść o potędze, która musiała upaść, by narodziła się legenda.
Jeśli ktoś jeszcze wątpił, czy George R.R. Martin zasługuje na miano Mistrza – po lekturze tego tomu nie powinien mieć żadnych wątpliwości. Smoki znów wzbiły się w powietrze. A my, czytelnicy, możemy tylko patrzeć w niebo i podziwiać ogień, który zostawia po sobie ten niezwykły pisarz.
Książka pt. "Ogień i krew. Część 2" ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

