A w czyt-NIKowej skali? Ten album spokojnie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To świetny dodatek do czyt-NIKowej biblioteczki: pełen energii, dobrze narysowany i dający dokładnie tę przyjemność, dla której wraca się do świata Jedi i odległej galaktyki. Mace Windu wchodzi w półmrok… i zdecydowanie warto pójść tam razem z nim.
W galaktyce Star Wars nie brakuje bohaterów, którzy zapisali się w pamięci fanów na dobre, ale Mace Windu od zawsze zajmował w tym gronie miejsce szczególne. Spokój, żelazna dyscyplina i ta charakterystyczna pewność siebie sprawiają, że trudno pomylić go z kimkolwiek innym. W komiksie "Star Wars. Mace Windu. W półmroku" dostajemy historię, która bardzo dobrze wykorzystuje wszystkie jego najmocniejsze strony, a przy okazji daje czytelnikowi dokładnie to, czego od Gwiezdnych Wojen można oczekiwać: akcję, tajemnicę i klimat wielkiej kosmicznej przygody.
Album zabiera nas do czasów jeszcze przed wojnami klonów. Mace Windu trafia na trop odkrycia naukowego, które może poważnie zachwiać równowagą w galaktyce. Stawka szybko rośnie, a samotna misja zamienia się w niebezpieczną grę, w której po piętach depczą przeciwnicy mający własne plany wobec tajemniczego coaxium ultra. Na drodze Jedi pojawia się też przemytniczka Azita Cruuz — i to właśnie ten duet wypada zaskakująco dobrze. Bo choć Windu kojarzy się przede wszystkim z opanowaniem i surowością, tutaj dostaje partnerkę, która świetnie przełamuje jego styl działania. Ich współpraca ma energię, momentami iskrzy, a dzięki temu historia nabiera lekkości bez utraty napięcia.
Jedno z najlepszych w tym komiksie to właśnie relacja między nimi — pełna różnic, ale też wzajemnego szacunku. Dzięki temu fabuła nie opiera się wyłącznie na pościgach i walce, choć tych również nie brakuje.
Rysunki robią bardzo dobrą robotę. Kadry mają dynamikę, walki są czytelne i efektowne, a klimat świata Star Wars czuć od pierwszych stron. Statki, planety, technologia i starcia z użyciem Mocy wyglądają dokładnie tak, jak powinny. To komiks, który po prostu dobrze się ogląda. A kiedy dochodzi do akcji z mieczem świetlnym, tempo wskakuje na jeszcze wyższy poziom.
Duży plus za to, że "Star Wars. Mace Windu. W półmroku" nie próbuje na siłę komplikować historii. Nie ma tu zbędnego kombinowania ani nadmiaru wątków. Jest konkretna przygoda z wyraźnym celem, dobrym tempem i bohaterem, którego naprawdę chce się śledzić. Dla fanów Mace’a Windu to bardzo udane rozwinięcie postaci. Dla osób, które po prostu lubią Gwiezdne Wojny w komiksowym wydaniu — solidna, angażująca opowieść.
A w czyt-NIKowej skali? Ten album spokojnie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To świetny dodatek do czyt-NIKowej biblioteczki: pełen energii, dobrze narysowany i dający dokładnie tę przyjemność, dla której wraca się do świata Jedi i odległej galaktyki. Mace Windu wchodzi w półmrok… i zdecydowanie warto pójść tam razem z nim.
Komiks pt. "Star Wars. Mace Windu. W półmroku" dostępny jest tutaj

