Dla mnie to była lektura pełna zachwytu. Zachwytu nad pomysłem, nad konstrukcją fabuły, nad umiejętnością łączenia historii z literacką fantazją. Artur Pacuła ponownie udowodnił, że kreatywność pisarska nie polega na fajerwerkach, lecz na umiejętnym budowaniu napięcia, emocji i sensu. Zdecydowanie przyznaję tej książce tytuł NIK – Najlepszej Interesującej Książki.
Powrót do twórczości ulubionego autora bywa jak ponowne spotkanie z muzyką, która kiedyś poruszyła coś bardzo osobistego. Wchodzisz w lekturę z poczuciem bezpieczeństwa, z zaufaniem do stylu i wrażliwości, ale jednocześnie z cichą nadzieją, że znów wydarzy się coś wyjątkowego. W przypadku Artura Pacuły ta nadzieja nie tylko się spełnia – ona rozkwita. „Dobrowolski i nuty Fryderyka” to powieść, która nie tyle odpowiada na czytelnicze oczekiwania, ile śmiało je przekracza, podnosząc poprzeczkę o kilka emocjonalnych taktów wyżej.
To książka, która nie odgrywa historii na sucho – ona ją czuje, przeżywa każdą nutą narracji i z pełną szczerością zaprasza czytelnika, by zanurzył się w niej razem z autorem. Rok 1891. Londyn pulsuje industrialnym rytmem, a nad Tamizą rośnie konstrukcja, która ma stać się jednym z symboli miasta – Tower Bridge. Właśnie tutaj pojawia się Konstanty Aleksander Dobrowolski, młody inżynier polskiego pochodzenia, Francuz z dokumentów, Polak z serca. Już od pierwszych stron czuć, że to bohater z krwi i kości.
Warto podkreślić, że Artur Pacuła znakomicie splata dwa światy: inżynieryjną precyzję i artystyczną wrażliwość. Budowa mostu jest tu nie tylko symbolem – staje się metaforą. Łączenia brzegów, epok, ludzi i historii. Równolegle bowiem Dobrowolski z notatkami Norwida w kieszeni próbuje rozwikłać zagadki z londyńskiego okresu życia Fryderyka Chopina. I właśnie w tym momencie książka zaczyna grać na pełnej emocjonalnej skali. Zdecydowanie Fryderyk Chopin w tej historii nie jest pomnikiem. Jest człowiekiem.
Autor z ogromnym wyczuciem porusza się po cienkiej granicy między faktami a literacką interpretacją. Nie narzuca odpowiedzi, nie wykłada tez jak na akademickim wykładzie. Zamiast tego daje nam tropy, emocje, cienie i światła. Czytelnik staje się współuczestnikiem tej intelektualno-emocjonalnej przygody. Pisząc recenzję tej książki pragnę docenić styl autora. Język powieści jest jednym z jej największych skarbów. Plastyczny, obrazowy, momentami poetycki, ale nigdy przesadzony. Czyta się to z prawdziwą przyjemnością – zdania płyną jak muzyka Chopina, raz spokojna, raz niespokojna, zawsze emocjonalna. Czuć ogromny szacunek autora do słowa i do czytelnika.
Dla mnie to była lektura pełna zachwytu. Zachwytu nad pomysłem, nad konstrukcją fabuły, nad umiejętnością łączenia historii z literacką fantazją. Artur Pacuła ponownie udowodnił, że kreatywność pisarska nie polega na fajerwerkach, lecz na umiejętnym budowaniu napięcia, emocji i sensu. Zdecydowanie przyznaję tej książce tytuł NIK – Najlepszej Interesującej Książki.
To powieść dla tych, którzy kochają historię, muzykę, dobre opowieści i bohaterów z duszą. Dla czytelników, którzy lubią, gdy książka zostaje z nimi na dłużej – w myślach, w emocjach, czasem w ciszy po ostatniej stronie. Jeśli mielibyście przeczytać jedną powieść historyczną, która nie będzie tylko podróżą w przeszłość, ale też w głąb ludzkiej wrażliwości – „Dobrowolski i nuty Fryderyka” są wyborem więcej niż trafionym. To literatura, która naprawdę gra.
Książka pt. „Dobrowolski i nuty Fryderyka” dostępna jest tutaj

