Żyjemy w czasach, w których niemal wszystko dzieje się za szybko. Biegniemy do pracy, sprawdzamy telefon kilkadziesiąt razy dziennie, planujemy kolejne zadania, a kiedy wreszcie mamy chwilę wolnego, zamiast odpocząć, szukamy następnych bodźców. Coraz trudniej po prostu być. Właśnie dlatego książki takie jak „Każdy krok niesie pokój. Zen w sztuce codziennego życia” trafiają do czytelnika w idealnym momencie. Nie obiecują cudownych recept na szczęście ani spektakularnych zmian w ciągu jednego dnia. Zamiast tego przypominają o czymś, co przez lata gdzieś nam umknęło – że życie dzieje się właśnie teraz.
Thich Nhat Hanh nie próbuje nikogo przekonywać na siłę do filozofii zen. Nie poucza, nie moralizuje i nie buduje wokół siebie wizerunku nieomylnego nauczyciela. Od pierwszych stron ma się wrażenie rozmowy z kimś niezwykle spokojnym, kto nie chce zmieniać świata wielkimi hasłami, lecz pokazuje, że największe przemiany zaczynają się od pojedynczego oddechu i jednego świadomie postawionego kroku.
To książka niezwykle skromna, ale właśnie w tej skromności tkwi jej ogromna siła. Autor udowadnia, że nie potrzeba egzotycznych podróży, wielkich życiowych rewolucji ani odosobnienia w klasztorze, by odnaleźć wewnętrzny spokój. Można go odnaleźć podczas mycia naczyń, spaceru, picia herbaty czy rozmowy z bliską osobą. Brzmi banalnie? Być może. Ale dopiero podczas lektury człowiek uświadamia sobie, jak rzadko naprawdę przeżywa takie chwile.
Najbardziej urzekła mnie prostota tej książki. Thich Nhat Hanh nie zasypuje czytelnika trudnymi pojęciami ani filozoficznymi rozważaniami, które wymagają studiowania przypisów. Pisze językiem niezwykle przystępnym, ciepłym i pełnym życzliwości. Każde zdanie wydaje się przemyślane, a jednocześnie lekkie. Nie ma tu pośpiechu. Nawet sposób prowadzenia narracji sprawia, że odruchowo zwalniamy tempo czytania.
Nie jest to jednak książka, którą pochłania się jednym tchem tylko po to, by odłożyć ją na półkę. Wręcz przeciwnie. To lektura, do której chce się wracać. Niektóre fragmenty aż proszą się o ponowne przeczytanie kilka dni później. Inne warto zatrzymać w pamięci na dłużej. To jeden z tych tytułów, które bardziej się przeżywa, niż czyta.
Ogromnym atutem książki jest jej autentyczność. Autor nie tworzy wizji świata pozbawionego problemów. Doskonale wie, że życie przynosi cierpienie, stratę, lęk i niepewność. Nie zachęca do uciekania od trudnych emocji. Wręcz przeciwnie – pokazuje, że warto je zauważyć, zaakceptować i pozwolić im odejść we własnym rytmie. W czasach, gdy niemal wszędzie słyszymy, że powinniśmy być nieustannie szczęśliwi i produktywni, takie podejście wydaje się niezwykle odświeżające.
Podczas lektury często odnosiłem wrażenie, że autor przypomina rzeczy, które wszyscy doskonale znamy, ale których dawno przestaliśmy słuchać. Każdy oddech ma znaczenie. Każdy krok może być świadomy. Każda chwila jest niepowtarzalna. To proste prawdy, lecz właśnie dlatego tak łatwo je zgubić w codziennym chaosie.
Nie sposób nie docenić atmosfery tej książki. Rzadko zdarza się, by sama forma opowieści wywoływała uczucie spokoju. Tutaj tak właśnie jest. Nawet jeśli czytamy ją po ciężkim dniu, pełnym stresu i obowiązków, po kilku stronach pojawia się wrażenie, jakby ktoś delikatnie ściszył hałas otaczającego świata. Nie dlatego, że problemy znikają, ale dlatego, że zaczynamy patrzeć na nie z większym dystansem.
Bardzo spodobało mi się również to, że autor nie kreuje się na człowieka posiadającego odpowiedzi na wszystkie pytania. Jego słowa są pełne pokory. Nie mówi: „rób tak, bo tylko to jest właściwe”. Raczej zaprasza do wspólnego odkrywania uważności i pozostawia czytelnikowi przestrzeń na własne przemyślenia. Dzięki temu książka nie przytłacza, lecz inspiruje.
Nie znajdziemy tu efektownych historii ani spektakularnych zwrotów akcji. I właśnie o to chodzi. Ta publikacja pokazuje, że największą przygodą może być zwyczajne życie przeżywane świadomie. To spojrzenie może wydawać się zaskakujące dla osób przyzwyczajonych do nieustannego poszukiwania silnych emocji, ale z każdą kolejną stroną zaczyna nabierać głębokiego sensu.
Lektura skłoniła mnie do zastanowienia się, ile chwil każdego dnia po prostu tracimy. Ile rozmów prowadzimy, jednocześnie myśląc o czymś innym. Ile spacerów odbywamy z telefonem w dłoni. Ile posiłków jemy w pośpiechu, nawet nie zwracając uwagi na ich smak. Thich Nhat Hanh nie krytykuje takiego stylu życia. On jedynie pokazuje, że istnieje inna droga. Spokojniejsza. Bardziej świadoma. Bardziej ludzka.
To również książka o wdzięczności. Nie tej wymuszonej, polegającej na codziennym odhaczaniu listy powodów do radości. Chodzi raczej o umiejętność dostrzegania piękna tam, gdzie wcześniej widzieliśmy jedynie rutynę. W śpiewie ptaków, promieniach słońca wpadających przez okno, kubku ciepłej herbaty czy uśmiechu drugiego człowieka. Po lekturze łatwiej zauważyć, że szczęście bardzo często nie czeka gdzieś daleko. Ono już jest obok nas.
Myślę, że siła tej książki tkwi także w jej uniwersalności. Nie trzeba być buddystą ani interesować się zen, by znaleźć w niej coś dla siebie. To opowieść o człowieku i jego codzienności. O potrzebie zatrzymania się. O relacjach. O życzliwości wobec innych i wobec samego siebie. Każdy może odczytać ją na swój sposób. Nie jest to lektura dla osób oczekujących dynamicznej narracji czy błyskawicznych poradników w stylu „dziesięć kroków do sukcesu”. Tutaj wszystko dzieje się wolniej. Wymaga cierpliwości i otwartości. Jednak właśnie dzięki temu przesłanie autora ma szansę naprawdę wybrzmieć.
Po zamknięciu książki nie miałem poczucia przeczytania kolejnego poradnika. Czułem raczej, jakbym odbył spokojny spacer z kimś, kto przez wiele lat uczył się rozumieć życie i teraz dzieli się swoim doświadczeniem bez cienia wyższości. To bardzo rzadkie uczucie. „Każdy krok niesie pokój. Zen w sztuce codziennego życia” nie zmieni świata za nas. Nie sprawi, że nagle znikną problemy i stres. Może jednak zmienić sposób, w jaki na nie patrzymy. A czasami właśnie taka zmiana okazuje się początkiem czegoś naprawdę ważnego.
Jeżeli szukacie książki, która nie będzie krzyczeć motywacyjnymi sloganami, lecz spokojnym głosem przypomni, że warto od czasu do czasu zwolnić i naprawdę przeżyć własne życie, koniecznie po nią sięgnijcie. To jedna z tych lektur, które nie próbują olśniewać. One po prostu zostają z czytelnikiem. I robią to wyjątkowo skutecznie.
Książka pt. „Każdy krok niesie pokój. Zen w sztuce codziennego życia” ukazała się nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka

