Byłem zatopiony po uszy w poznawaniu kolejnych losów Gucia i spółki. Czeka Was wiele kryminalnych emocji. I jak przystało na Martę Matyszczak okraszonych humorystyczną nutką. A to jest zasługą uwielbianego przez nas Gucia. „Noc na blokowisku” to już dziewiąta część z jego udziałem. Muszę przyznać, że nie zabraknie również mrocznych akcentów, które uzmysławiają nam, że autorka potrafi skomponować wachlarz emocji.
Czytając najnowszą komedię kryminalną Marty Matyszczak przepadłem jak kamień w wodę. Zatopiłem się w historii zapisanej na kartach „Nocy na blokowisku”. I można przyznać, że przepadłem niczym Szymon Solański. Tylko, że ja wiem, gdzie byłem.
Byłem zatopiony po uszy w poznawaniu kolejnych losów Gucia i spółki. A gdzie był Solański? Co się z nim podziało? Tuż po ślubie z Różą zniknął. Faceci! Jednak to nie ślub z Różą Kwiatkowską był powodem zniknięcia Szymona. Co takiego musiało się stać? Cytując klasyka powiem „sprawdźcie to!”.
Kwiatkowska odchodzi od zmysłów po tajemniczym zniknięciu swego świeżo upieczonego męża. Można przyznać, że w jej głowie kołaczą słowa tekstu piosenki zespołu Myslovitz „Scenariusz dla moich sąsiadów”. A tekstów mysłowickiej grupy jest tu wiele, gdyż tytuły rozdziałów pochodzą z ich piosenek.
Oczywiście akcja rozgrywa się w Mysłowicach. Na jednym z osiedli tego miasta pod blokiem aspiranta Barańskiego odnaleziono ciało mężczyzny. Tajemnicze zniknięcie Solańskiego oraz morderstwo tuż pod nosem aspiranta spędzają sen z powiek Gucia i Kwiatkowskiej. Na zlecenie spółdzielni wraz z Barańskim będą starali się poznać personalia mordercy. Zatem mogę przyznać śmiało, że na mysłowickim osiedlu Brzęczkowice wiele będzie się działo.
Marta Matyszczak ukazuje nam również historię chłopca, który w latach osiemdziesiątych był mieszkańcem bloku, w którym doszło do morderstwa. Zostajemy wciągnięci w poznanie okoliczności imprezy, której finał był tragiczny dla jej uczestników. Przy okazji możemy powrócić wspomnieniami do popkultury tamtych czasów. Kto z nas nie pamięta kaset VHS, czy komputerów Atari? Chociaż młodsi czytelnicy Marty Matyszczak mogą sporo dowiedzieć się o technice z tamtych lat. Ale nie o rozwoju technologii będę Wam rozprawiał, lecz o tym, co przygotowała dla nas mistrzyni polskiej komedii kryminalnej.
Wraz z wspomnianym teamem wpadamy w sam środek śledztwa, w którym dziennikarka jest nie tylko łowcą, ale też zwierzyną. Kto ją śledzi? I dlaczego? Czy ma to związek z tajemniczym zniknięciem jej ukochanego? A wiadomo, że Róża Kwiatkowska nie potrafi przegrywać. Dlatego też czeka nas wyjątkowa rozgrywa, podczas której wszystko postawione jest na jednej szali. Sytuacja jest wielkiej wagi. Ale uważajcie, czeka Was wiele kryminalnych emocji. I jak przystało na Martę Matyszczak okraszonych humorystyczną nutką. A to jest już zasługą uwielbianego przez nas Gucia.
„Noc na blokowisku” to już dziewiąta część z jego udziałem. Muszę przyznać, że nie zabraknie również mrocznych akcentów, które uzmysławiają nam, że autorka potrafi skomponować wachlarz emocji. A tych nie zabraknie podczas lektury tej książki, którą śmiało wpisać można na listę Najlepszych Interesujących Książek. Dlatego też Czyt-NIK poleca! Czyt-NIK patronuje!
Za egzemplarz książki z dedykacją serdecznie dziękuję Marcie Matyszczak oraz Wydawnictwu Dolnośląskiemu.
