„Mój słodki aniołku” to zdecydowanie historia, która budzi mocne emocje. To kolejna książka Johna Glatta, w której z dziennikarską dociekliwością i dbałością o każdy szczegół ilustruje nam historię Lacey Spears – DEMONA, nie matki! To nie mieści się w głowie, dlaczego swego syna Garnetta, odkąd był niemowlęciem, specjalnie doprowadzała do choroby. A wszystko, dlatego, by zaistnieć w mediach społecznościowych. To dla mnie niepojęte!
John Glatt jest jednym z najpopularniejszych autorów true crime, jednym z najbardziej cenionych pisarzy, który w sposób niezwykle wiarygodny ilustruje nam prawdziwe wydarzenia, zbrodnie, które wstrząsnęły opinią publiczną. „Mój słodki aniołku” to kolejna książka autora, na kartach której poznajemy bulwersującą, wstrząsająca historię Lacey Spears. Historię, która jest niewyobrażalna, bo jak można skrzywdzić swoje dziecko! Zabić! Otruć! JAK!!!
Bestsellerowy pisarz „New York Timesa” ukazuje nam historię dwudziestosiedmioletniej Lacey Spears demona nie matki. Nie można przecież nazwać matką, kobietę, która świadoma swego czynu dokonuje otrucia wysokim stężeniem soli, swego pięcioletniego synka Garnetta. Choć w otoczeniu znajomych uchodziła za troskliwą, kochającą matkę, z pełnym sercem i oddaniem opiekującą się swoich synkiem, tak naprawdę okazała się człowiekiem, który bez skrupułów, świadomie zabijała swoje dziecko. Spears systematycznie publikowała w mediach społecznościowych informacje na temat problemów zdrowotnych Garnetta. W oczach lekarzy odbierana była jako niezwykle troskliwa matka, budząc ich współczucie. Dlatego też, gdy świat obiegła informacja o morderstwie najbliższe otoczenie Lacey nie dowierzało faktom, które przelewały się przez środki masowego przekazu.
Nie ukrywam, że informacje, które John Glatt przekazuje nam w książce „Mój słodki aniołku”, bulwersują, wstrząsają, zadają pytania. Jak można świadomie zabić własne dziecko? W imię czego? Popularności? Chęci zaistnienia w mediach społecznościowych? I choć ława przysięgłych hrabstwa Westchester skazała Lacey na dwadzieścia lat więzienia, w zapisie z wyrokiem jest adnotacja o możliwości przedłużenia do dożywocia. Myślę, że skorzystanie z tego prawa jest w pełni uzasadnione.
John Glatt w wyniku osiemnastomiesięcznego, dziennikarskiego śledztwa ilustruje nam historię, która nie mieści się w ludzkim umyśle. Bo jak można wyobrazić sobie obraz matki, która z premedytacją podaje przez sondę żołądkową swojemu dziecku wysokie stężenie soli, wiedząc, że doprowadzi to, do jego śmierci. Nie ma dla mnie wytłumaczenie na takie zachowanie. Nie ma taryfy ulgowej w ocenie Lacey Spears.
„Mój słodki aniołku” to zdecydowanie historia, która budzi mocne emocje. To kolejna książka Johna Glatta, w której z dziennikarską dociekliwością i dbałością o każdy szczegół ilustruje nam historię Lacey Spears – DEMONA, nie matki! To nie mieści się w głowie, dlaczego swego syna Garnetta, odkąd był niemowlęciem, specjalnie doprowadzała do choroby. A wszystko, dlatego, by zaistnieć w mediach społecznościowych. To dla mnie niepojęte!
Jeśli jesteście czytelnikami zaczytującymi się w książkach true crime, to „Mój słodki aniołku” jest książką, która spełni Wasze oczekiwania. Jeśli w tej literaturze oczekujecie, rzetelnego i wyczerpującego przedstawienia opisywanego tematu, to zapewniam Was, że książka Johna Glatta jest godną polecenia. Sięgając po ten tytuł, możecie być przekonani, że poznacie prawdę, która Wami wstrząśnie. A Czyt-NIK pełen uznania wobec twórczości Johna Glatta zachęca Was do przeczytania wcześniejszych książek dziennikarza („Zaginione dziewczyny”, „Rodzina z domu obok”, „Idealny tata”, „Sprawa Josefa Fritzla”).
Książka „Mój słodki aniołku” ukazała się nakładem Wydawnictwa Filia, Filia Na Faktach

