Jeśli kochacie fantasy z mrokiem, napięciem, świetną kreacją świata i bohaterami, którzy naprawdę zostają w pamięci, „Cienie nad Zefyrionem” zdecydowanie powinny znaleźć się na Waszej liście. A ode mnie? Z ogromnym uznaniem dla talentu i kreatywności autorki przyznaję tej powieści miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki. I z pełnym przekonaniem stawiam ją na półce czyt-NIKowej biblioteczki. Bo „Cienie nad Zefyrionem” nie są tylko kolejną historią fantasy. To opowieść, która wciąga jak wir. Pulsuje emocjami. I zostawia po sobie ślad jeszcze długo po zamknięciu książki.
Niektóre historie wciągają tak mocno, że wystarczy kilka stron, by reszta świata zaczęła cichnąć gdzieś w tle. Nagle liczy się tylko to, co dzieje się na kartach powieści — narastające napięcie, bohaterowie, których los zaczyna obchodzić bardziej, niż planowaliśmy, i świat, z którego nie chce się wychodzić ani na moment. Właśnie takie wrażenie zrobiły na mnie „Cienie nad Zefyrionem” Sylwii Zapaśnik. To historia, która od pierwszych rozdziałów otacza czytelnika klimatem tajemnicy, rozpala wyobraźnię i z każdą kolejną stroną coraz mocniej wciąga w wir wydarzeń, od których naprawdę trudno się oderwać.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już teraz mogę powiedzieć jedno: jeśli tak wygląda początek tej czytelniczej przygody, to ja zdecydowanie chcę więcej. Ta książka okazała się prawdziwą ucztą dla wyobraźni — intensywną, emocjonującą i tak świetnie napisaną, że kolejne strony dosłownie znikały mi w rękach.
Sylwia Zapaśnik stworzyła świat, do którego wchodzi się z fascynacją… ale bardzo szybko okazuje się, że za zachwytem czai się niepokój. Zefyrion nie jest miejscem spokojnym. To kraina żyjąca pod ciężarem dawnych ran. Kraina podzielona strachem, nienawiścią i wspomnieniem wojny, której echo nadal odbija się w sercach mieszkańców. Demony zostały przepędzone za góry, lecz dawne krzywdy nie odeszły razem z nimi. Nad bezpieczeństwem czuwają Kapłani i ich ochronne bariery rozciągające się nad Kopułami-miastami. Są też Likwidatorzy — elita budząca respekt i grozę.
I właśnie pośród tego wszystkiego pojawia się Adianna. Półdemon wychowany wśród ludzi. Dziewczyna stojąca dokładnie na granicy dwóch światów. I od pierwszej chwili wiadomo, że jej historia nie będzie spokojna.
Autorka fantastycznie poprowadziła tę bohaterkę. Adianna nie jest postacią stworzoną po to, żeby po prostu uczestniczyć w wydarzeniach. Ona niesie tę historię na własnych barkach. Czuć jej rozdarcie. Czuć napięcie, które narasta z każdym kolejnym rozdziałem. Czuć ciężar decyzji i samotność kogoś, kto nigdzie nie pasuje w pełni. I właśnie dlatego tak mocno angażuje. Czytelnik nie obserwuje jej z dystansu. Czytelnik wchodzi z nią w ten świat. Ucieka. Szuka odpowiedzi. Odkrywa sekrety. I zaczyna coraz wyraźniej rozumieć, że nad Zefyrionem naprawdę zbierają się ciemne chmury.
Ogromnie doceniam kreatywność Sylwii Zapaśnik. Autorka nie poszła łatwą drogą. Nie zbudowała świata „jakiegoś fantasy”. Dała czytelnikowi uniwersum pełne własnych zasad, własnej historii i własnych napięć. Wszystko ma tutaj znaczenie. Każdy element buduje klimat i sprawia, że Zefyrion żyje. Można niemal zobaczyć potężne Kopuły, poczuć ciężar wiszącej nad miastami magii i usłyszeć niepokój czający się między słowami bohaterów. A kiedy fabuła rusza mocniej, wtedy naprawdę zaczyna się jazda. Śmierć jednego z Likwidatorów uruchamia lawinę wydarzeń. Sekrety wychodzą na światło dzienne. Sojusze chwieją się w posadach. Wrogowie zaczynają być bliżej, niż ktokolwiek chciałby przyznać.
A napięcie? Rośnie. Strona po stronie. Rozdział po rozdziale. Do momentu, w którym człowiek łapie się na tym, że mówi sobie „jeszcze tylko jeden rozdział”, a później orientuje się, że minęło pół nocy. Takie książki uwielbiam. Takie zostają ze mną na dłużej.
Bardzo mocnym punktem tej powieści są również relacje między bohaterami. Nie ma tu pustych rozmów ani przypadkowych postaci. Każdy coś wnosi. Każdy ma znaczenie. Każdy potrafi namieszać w emocjach czytelnika. A gdy w historii pojawia się Calisto… robi się jeszcze ciekawiej.
Styl autorki bardzo mi odpowiadał. Pisze lekko, ale obrazowo. Dynamicznie, ale z wyczuciem. Potrafi zatrzymać czytelnika przy jednej scenie i sprawić, że za chwilę rzuca go w wir wydarzeń, od których trudno się oderwać. I właśnie w tym widać pisarski kunszt. Bo stworzyć fantasy to jedno. Ale stworzyć takie fantasy, które jednocześnie zachwyca światem, wciąga historią i rozgrzewa emocje do czerwoności? To już coś naprawdę wyjątkowego.
Pierwsze spotkanie z twórczością Sylwii Zapaśnik było dla mnie dokładnie tym, czym powinna być dobra fantastyczna przygoda — pełnym emocji zanurzeniem się w świecie, z którego nie chce się wychodzić.
Jeśli kochacie fantasy z mrokiem, napięciem, świetną kreacją świata i bohaterami, którzy naprawdę zostają w pamięci, „Cienie nad Zefyrionem” zdecydowanie powinny znaleźć się na Waszej liście. A ode mnie? Z ogromnym uznaniem dla talentu i kreatywności autorki przyznaję tej powieści miano NIK — Najlepszej Interesującej Książki. I z pełnym przekonaniem stawiam ją na półce czyt-NIKowej biblioteczki. Bo „Cienie nad Zefyrionem” nie są tylko kolejną historią fantasy. To opowieść, która wciąga jak wir. Pulsuje emocjami. I zostawia po sobie ślad jeszcze długo po zamknięciu książki.
Książka pt. „Cienie nad Zefyrionem” dostępna jest tutaj

