„Batman. Biały Rycerz” to jeden z tych komiksów, które przypominają, dlaczego historie o superbohaterach od lat fascynują miliony ludzi. Bo kiedy zdejmie się maski, kostiumy i symbole, zostają ludzie pełni obsesji, strachu i pragnienia kontroli. I właśnie dlatego ten album zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To nie tylko kapitalny komiks o Batmanie, ale też pozycja, która wnosi coś naprawdę świeżego do każdej czyt-NIKowej biblioteczki.
Są takie komiksy o Batmanie, które po prostu się czyta. I są takie, które po skończonej lekturze zostają w głowie jak uporczywy znak zapytania. „Batman. Biały Rycerz” właśnie należy do tej drugiej kategorii. Sean Murphy nie bierze na warsztat kolejnej historii o walce dobra ze złem. On wywraca stolik, miesza role i sprawia, że czytelnik przez długi czas zastanawia się, kto w Gotham naprawdę jest bohaterem, a kto tylko dobrze wygląda w świetle reflektorów. I właśnie za to ten komiks tak mocno działa.
Wyobraźcie sobie świat, w którym Joker odzyskuje zdrowy rozsądek. Tak, ten Joker. Człowiek chaosu, śmiechu i szaleństwa nagle staje się Jackiem Napierem – spokojnym, inteligentnym facetem, który chce ratować Gotham przed… Batmanem. Brzmi absurdalnie? Pewnie. Ale Murphy prowadzi tę historię tak pewnie, że po kilku stronach kupujecie ten pomysł bez mrugnięcia okiem.
Największą siłą „Białego Rycerza” jest właśnie odwrócenie perspektywy. Batman nie jest tu nieskazitelnym symbolem sprawiedliwości. Jest obsesyjny, brutalny i momentami bardziej przerażający niż przestępcy, których ściga. Gotham zaczyna dostrzegać, że każda demolka wywołana pościgiem za Jokerem kosztuje miliony dolarów i niszczy życie zwykłych ludzi. Nagle Mroczny Rycerz przestaje być wybawcą, a staje się problemem.I powiem szczerze – dawno żaden komiks superbohaterski nie zmusił mnie do tak częstego zmieniania strony konfliktu podczas czytania.
Murphy kapitalnie pisze postacie. Jack Napier nie jest jednowymiarowy. Harley Quinn również dostaje tutaj świetnie rozpisaną rolę i wreszcie nie jest tylko dodatkiem do Jokera. Nawet drugoplanowi bohaterowie mają znaczenie i swoje momenty. Gotham żyje, oddycha i przypomina beczkę prochu, która może wybuchnąć od jednej złej decyzji. Do tego dochodzi warstwa graficzna, która momentami wygląda obłędnie. Kadry są dynamiczne, brudne, pełne energii i klimatu noir. Murphy doskonale rozumie, że Batman powinien budzić respekt, ale też niepokój. Wiele plansz wygląda tak, jakby mogły spokojnie zawisnąć na ścianie fana DC. Szczególnie sceny nocnych pościgów i starć robią ogromne wrażenie. Bardzo podoba mi się też to, że „Biały Rycerz” nie próbuje być na siłę „mądry”.
Ten komiks nie zamienia się w akademicki wykład o moralności. Wszystko działa tu naturalnie. Dostajemy emocje, akcję, polityczne brudy Gotham, pytania o granice sprawiedliwości i cienką linię między bohaterem a tyranem – ale bez zadęcia i moralizowania. To po prostu świetnie opowiedziana historia.
Format DC Compact również robi robotę. Kieszonkowe wydanie jest wygodne, dobrze wygląda i sprawia, że taki komiks można wrzucić do plecaka czy przeczytać w podróży bez poczucia, że taszczy się cegłę.
„Batman. Biały Rycerz” to jeden z tych komiksów, które przypominają, dlaczego historie o superbohaterach od lat fascynują miliony ludzi. Bo kiedy zdejmie się maski, kostiumy i symbole, zostają ludzie pełni obsesji, strachu i pragnienia kontroli. I właśnie dlatego ten album zdecydowanie zasługuje na miano NIK – Najlepszej Interesującej Książki. To nie tylko kapitalny komiks o Batmanie, ale też pozycja, która wnosi coś naprawdę świeżego do każdej czyt-NIKowej biblioteczki.
Komiks „Batman. Biały Rycerz” dostępny jest na stronie Egmont

