...Dodatkowo w powieści dialogi posłużyły mi do scharakteryzowania poszczególnych bohaterów. Narracja w książce jest prowadzona w pierwszej osobie, zatem charakteryzacji poszczególnych bohaterów mogłem dokonać jedynie przez pryzmat tego, jak widzi ich główny bohater – narrator – oraz poprzez dialogi, przez to co i jak mówią, ale też – jak się zachowują. Jednak to Czytelnik ma największe możliwości w ocenie bohaterów powieści wg własnych upodobań i zasad. Autor niczego w tej kwestii nie narzuca....
Czyt-NIK: Skąd wziął się pomysł na historię opowiedzianą w "Coś się kończy, coś się zaczyna. Wilczyca. Tom 1"? Czy była w niej jakaś osobista inspiracja?
Eugeniusz Rataj: Pomysł na tę historię jest sprawą złożoną. W zasadzie cala seria powieści „Coś się kończy, coś zaczyna” (w tej chwili to trzy tomy), a tom I i II w szczególności, była w dużej mierze inspirowana wspomnieniami, ale nie tylko. Gdy przeszedłem na wcześniejszą emeryturę, zacząłem porządkować pamiątki, zdjęcia, rękopisy wierszy i napisanych za młodu opowieści… I wnet ruszyła lawina wspomnień. Z czasem nalazłem również kilka opowiadań, napisanych jeszcze w szkole średniej, i to ich treść pobudziła we mnie moją dawną, młodzieńczą pasję. Najpierw napisałem dla pewnego portalu tekst o wspomnieniach, który po czasie stał się wstępem do książki. Potem wydałem wiersze z szuflady, a nieco później te stworzone pod wpływem nowego impulsu. A w międzyczasie przepisałem i połączyłem w całość trzy opowiadania, które z kolei stały się zalążkiem książki, powieści, o której myślałem będąc jeszcze w szkole średniej. Przypomniałem sobie obietnice, złożone kolegom, że kiedyś napiszę powieść „ o nas”. I stało się. Chociaż jest to już zupełnie inna powieść, niż ta, nad którą kiedyś, dawno temu myślałem. Niemniej przyznam, że główny bohater podąża moimi śladami, stąpa po rzeczywistych miejscach, w których byłem, dzieli moje emocje, a bohaterowie są często zlepkiem postaci z życia. Dzięki temu, zarówno powieść, jak też jej bohaterowie są autentyczni, prawdziwi, tacy z naszego ówczesnego, a może i dzisiejszego podwórka. A dla uzupełnienia dodam, że w kolejnych tomach, pomimo, że nie było to łatwe, ukazuję w tle realia, których jeszcze nikt w znanej mi literaturze współczesnej nie opisał, poza G. Morcinkiem, dawno temu.
Czyt-NIK: W książce "Coś się kończy, coś się zaczyna. Wilczyca. Tom 1" mocno wybrzmiewa samotność młodego człowieka. Czy uważa Pan, że dziś młodzi ludzie nadal zmagają się z podobnym poczuciem zagubienia?
Eugeniusz Rataj: Trudno mi to ocenić. Jestem z natury obserwatorem życia, otoczenia i ludzi, i z jednej strony widzę, że dzisiejsza młodzież, w szczególności w małych miejscowościach, takich jak moja, ale również ta z blokowisk, często nie ma co ze sobą zrobić. Z drugiej strony, dzięki mediom mają ułatwiony kontakt, mogą się poprzez nie poznawać, umawiać i spotykać, co kiedyś nie było możliwe, a co w mojej powieści wybrzmiewa. Powstają też Domy Kultury, świetlice, boiska i drużyny sportowe. Niemniej jednak bardzo widoczny jest brak rozrywki dla dojrzałej młodzieży (i nie tylko), tej, która nie wyjeżdża za pracą, a zostaje w małych miasteczkach i wsiach. Kiedyś, tak jak opisałem to w powieści, były zabawy i festyny, może takie zwykłe, bez wielkiego show, ale były prawie co sobotę. A teraz? Przynajmniej w mojej okolicy, a mieszkam w pobliżu małego miasta, podobnych imprez nie ma. Zaletą dzisiejszych czasów jest to, że pracująca młodzież często posiada już samochody, więc ma więcej możliwości i jeździ na dyskoteki po 100 – 200 km, do wielkich miast, ale czy tam, pośród wielkiego show, mogą spotkać swoją bratnią duszę? Wątpię. Trzeba też zauważyć, że zagubienie i samotność mają również inne podłoże. Mogą wynikać z pewnej izolacji, niezrozumienia, braku rówieśników w zasięgu i braku relacji z nimi, z kimś bliskim. itp. Można być samotnym nawet w tłumie… W całej mojej powieści wybrzmiewa dobitnie emocjonalna samotność bohatera, samotność biorąca się właśnie z tęsknoty za relacjami, miłością i emocjami, z pragnienia obcowania z kimś bliskim, z pragnienia przygód i zwariowanych przeżyć – ponieważ tak właśnie było, również to przeżywałem. Natomiast opisana historia tworzy Czytelnikowi możliwość porównania tamtych czasów z dzisiejszymi. Nie mnie jednak oceniać w jakich czasach młodym ludziom żyło się ciekawiej.
Czyt-NIK: W książce "Coś się kończy, coś się zaczyna. Wilczyca. Tom 1" bardzo ważne są spojrzenia, cisza, niedopowiedzenia. Czy uważa Pan, że właśnie w takich drobnych momentach kryją się największe emocje?
Eugeniusz Rataj: Tak uważam. Spojrzenia, gesty, uśmiech są bardzo ważne w relacjach, szczególnie w ich początkach. To znaki, które mówią, że nie jesteś mi obojętny/a, że wzbudzasz moje zainteresowanie. Jednak ważne są również słowa. W mojej powieści bohaterowie dużo ze sobą rozmawiają, mówią o emocjach, prowadzą dialog nawet w sytuacjach problemowych. I nie rozmawiają ze sobą językiem literackim, jak zdarza się to w niektórych książkach. Mówią zwyczajowo, „normalnie”. To nie tyle młodzieżowy slang, co porostu styl wypowiedzi w określonej grupie. Te rozmowy, dialog między bohaterami, to mój specjalny zabieg, ponieważ w rzeczywistości wyglądało to nieco inaczej – był problem, obrażanie się, a potem zazwyczaj długie milczenie, zamiast rozwiązania problemu. W powieści chciałem Czytelnikowi zainsynuować, że problemy rozwiązuje się właśnie poprzez rozmowę. Ale rozmawiać należy również o emocjach, o uczuciach, chociaż nie jest to może łatwe. W życiu nie można zakładać, że uśmiech, czy spojrzenie mówią wszystko, i że ta druga strona zrozumie, co chcemy jej przekazać. Nie, ta druga strona wciąż będzie niepewna i myślę, że w powieści to również wybrzmiewa. Natomiast to odpowiednie słowa dają pewność we wzajemnych relacjach. W powieści główny bohater, Marek, często dążył do takich właśnie rozmów. Wiedział, że aby rozwiązać problem pomiędzy nim, a jego dziewczyną, musiał wciągnąć ją do rozmowy, by wszystko sobie wyjaśnić. To jedynie wzajemny dialog prowadzi do wyjaśnienia i rozwiązania problemu, podnosi dobre lub gasi złe emocje. Ale też, jak powiedziałem wcześniej, w początkach relacji, jak też, powiedzmy, w sytuacjach bardziej intymnych gesty mają znaczenie, mają moc i czasami słowa są zbędne. Dodatkowo w powieści dialogi posłużyły mi do scharakteryzowania poszczególnych bohaterów. Narracja w książce jest prowadzona w pierwszej osobie, zatem charakteryzacji poszczególnych bohaterów mogłem dokonać jedynie przez pryzmat tego, jak widzi ich główny bohater – narrator – oraz poprzez dialogi, przez to co i jak mówią, ale też – jak się zachowują. Jednak to Czytelnik ma największe możliwości w ocenie bohaterów powieści wg własnych upodobań i zasad. Autor niczego w tej kwestii nie narzuca.
Już tak na marginesie dodam, że moja powieść skupia się na losach, relacjach i emocjach młodych ludzi, więc sądziłem, że w większości trafi również do takich Czytelników. Tymczasem okazuje się, że mam Czytelników w wieku od 14 do 87 lat. I tych średnich i starszych jest najwięcej, przynajmniej wśród tych, których znam.
Dziękuję i zapraszam do lektury.

